Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Prezentacja | Casio | Klasyczne | Retro
29.9.2026 | 4 MIN
Wyobraźcie sobie: nawet taka nieśmiertelna klasyka jak Casio F-91 doczekała się „smart” wersji. Nowocześniejsze Casio Vintage F-B100 połączysz z telefonem, zlicza kroki, kalorie i trzyma precyzyjny czas.

Casio w kolekcji utrzymuje legendy, bo wie, że wciąż je kochamy, a jednocześnie nie boi się dodawać nowoczesnych wersji. Dotyczy to wszystkich linii. Weźmy choćby G-Shock DW-5000, który nawiązuje do zupełnie pierwszych G-Shocków z lat 80., a wciąż ma sens. A równolegle mamy GBX-H5600 z powiadomieniami, pomiarem tętna i łącznością Bluetooth.
W linii Vintage być może nie spodziewalibyście się „smart” funkcji. W końcu ma to być vintage. A jednak już kilka lat temu pojawiły się tu nieco sprytniejsze modele, stylistycznie inspirowane pierwowzorami.

1.11.2024
Recenzja Casio Vintage ABL-100WE – Retro, które idzie z duchem czasu
To działa, ludzie tego chcą, więc czemu nie. Ale żeby „smart” wersję dostało także F-91? Zegarki cyfrowe, które rozpozna każdy zegarkowy fan?

Casio F-91 to zegarki, które kochacie właśnie za to, jakie są, a jednocześnie nie żal, gdy coś im się przydarzy. Może dlatego czas z nimi smakuje jeszcze lepiej. Ja swoje mam już od 6 lat. I nie zamienię ich na nic.

Kilka rzeczy w F-91 zawsze mnie jednak trochę uwierało. Na przykład stoper tylko do godziny. Zwykle wystarcza, ale bywają sytuacje, gdy przydałby się dłuższy zakres – choćby gdy chcecie zmierzyć czas całej wędrówki bez późniejszego przeliczania godzin.
Brakowało mi też minutnik. Stoper i ewentualnie alarm częściowo to ratują, ale możliwość włączenia odliczania, gdy wieczorem zapadnie decyzja o pieczonym czekoladowym fondancie, też by się przydała.
Skoro już przy alarmie: F-91 ma tylko jeden codzienny budzik. A co, jeśli chcecie zostawić jeden codzienny, a od czasu do czasu ustawić dodatkowy alarm?
A na koniec dokładność. Różni się egzemplarz od egzemplarza, ale mój akurat nie przejmuje się specjalnie precyzją wskazań. Nagle po kilku tygodniach zauważę, że spieszy się o minutę. Albo o dwie. Tyle że – to F-91. Zegarek, który nosił nawet amerykański prezydent, produkowany praktycznie bez zmian od 1989 r., przetrwa prawie niemożliwe i kosztuje grosze. Takim zegarkom wybacza się niemal wszystko.
Jeśli jednak nie kupujecie ich wyłącznie z nostalgii ani dla ceny, wszystkie te niedogodności (ja nazywam je „cechami charakteru”) da się wyeliminować. Casio Vintage F-B100 wygląda niemal jak F-91, ale funkcjonalnie to zupełnie inna bajka.

Porównanie F-91 i F-B100.
Nieco zmieniły się też wymiary, bo F-B100 są odrobinę większe (38,1 mm wobec 35,2 mm), ale grubość jest niemal taka sama. Waga również (26 g). Skoro F-91 na nadgarstku praktycznie nie czuć, różnica dwóch milimetrów nie będzie miała wielkiego znaczenia. Ba, wielu to nawet doceni.
Na pewno docenicie jednak to, że nie trzeba ich ręcznie ustawiać. Dzięki łączności Bluetooth z aplikacją Casio Watches zegarek pobiera czas automatycznie z telefonu i utrzymuje dokładne wskazania czasu oraz daty. Oczywiście jest też czas światowy (do 300 miast).
W aplikacji znajdziecie również zapis liczby kroków oraz szacunkowy wydatek kalorii.
Można ustawić dzienny cel kroków (w zakresie 1000–50000) oraz cel kalorii. Te wartości są oczywiście mocno orientacyjne, bo zegarek nie mierzy tętna ani innych parametrów, które pozwoliłyby precyzyjniej je wyliczyć.
W apce można też włączyć przypomnienie o długiej bezczynności – Step Reminder. Gdy zbyt długo siedzicie, zegarek dźwiękiem zachęci do ruchu. Na samym wyświetlaczu widać wykres dziennych kroków, a w trybie kroków także wskaźnik postępu 0–100; w innych trybach ten wskaźnik pokazuje aktualne sekundy.

Dzięki apce skorzystacie też z funkcji „znajdź zegarek” – wtedy zegarek zacznie „dzwonić”, by łatwiej go zlokalizować. Kto nigdy nie szukał swojego zegarka?
A co do stopera – w F-B100 ma on dokładność 1/100 sekundy, ale przede wszystkim potrafi pracować do 24 godzin. Do tego zapisze do 200 okrążeń, a wszystko zobaczycie w aplikacji. Teoretycznie można go więc użyć jako prostego narzędzia treningowego.
Wreszcie doszedł też timer (odliczanie) oraz aż 5 alarmów dziennych, które wygodnie ustawicie w telefonie. Zegarek potrafi jednak działać całkowicie autonomicznie i wcale nie musicie go parować z aplikacją. Nawet wtedy oferuje więcej funkcji niż podstawowe F-91.
To wiąże się także z baterią. W F-91, dzięki prostocie tych digitalków, potrafi wytrzymać do 7 lat (potwierdzam – moje, 6-letnie, wciąż działają na oryginalnej). W nowocześniejszym F-B100 to standardowe 2 lata. Ale i tak – żadnego ładowania kablem, tylko klasyczna bateria guzikowa. Na wyświetlaczu pojawi się też migająca ikona baterii sygnalizująca, że pora na wymianę.

Wodoszczelność pozostała na podstawowym poziomie „water resist”, więc producent nie zaleca w nich pływać ani uprawiać innych sportów wodnych. Kto jednak miał (lub ma, bo są nieśmiertelne) F-91, wie, że te zegarki potrafią znieść prawie niemożliwe. I tak, przy zegarku, którego na nadgarstku prawie nie czuć, łatwo zapomnieć zdjąć go choćby pod prysznic, prawda...
Wciąż mają też plastikowe szkiełko – moim zdaniem idealne do lekkich, tanich digitalków, a do tego łatwo je wypolerować (sprawdzone).
Nie sądzę, by F-B100 w najbliższym czasie zastąpił F-91. Podobnie jak obok siebie funkcjonują Vintage A168 i ABL-100, które mają identyczne funkcje jak F-B100, tak ramię w ramię pójdą plastikowe F-91 i F-B100.

24.1.2024
6 NAJ: Zegarki Casio
Zdecydowanie tak. Czy zamienię swoje F-91 na bardziej dopieszczone F-B100? Nie, w żadnym wypadku.
Ale do kolekcji dołożę nowocześniejszego „brata”.
Źródło:
Może Was również zainteresować:
