Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Recenzje | Coros | Smart
15.1.2026 | 9 MIN
Pod względem funkcji Coros Pace 4 nie wyróżniają się od tego, co już oferuje Coros, ale cena czyni z nich jedno z najciekawszych urządzeń treningowych na rynku. A to jest kombinacja, którą trudno zignorować.
O Coros Pace 4 można na wstępie powiedzieć jedno – nie wyglądają ani wybitnie źle, ani wybitnie dobrze. To po prostu nie są zegarki, które ktoś będzie wam szczególnie komplementował, ale równocześnie nie takie, o których za rogiem szepcze się: „O rany, co on ma na ręce?”
Pace 4 pozbyły się ringa wokół ekranu, pozostały przy plastikowej kopercie, a jedynym naprawdę nowym elementem jest przycisk akcji po lewej stronie koperty. Chwaliłem go już zresztą w recenzi Apex 4:
Elementy sterujące są trzy – obrotowa koronka, dolny przycisk (przełącza widgety na tarczy i cofa o krok) oraz nowy przycisk akcji. Bardzo mnie cieszy, bo rozwiązuje dokładnie to, co u innych marek mnie drażni – jednym przyciskiem przechodzicie na mapę (w przypadku Pace 4 – bez podkładów) i z powrotem.
Ekrany danych są tu poziomo i pionowo. Wyobraźcie sobie, że jesteście na drugim ekranie danych, wciskacie przycisk akcji, traficie na mapę, a ponowne naciśnięcie przenosi was z powrotem na drugi ekran (a nie na początek). Super sprawa.
Przycisk akcji możecie dodatkowo skonfigurować dla dowolnej aktywności sportowej. W treningu siłowym w zasadzie zaoferuje tylko przełączanie serii, ale przy bieganiu właśnie wspomniane przełączanie ekranów, dodanie pozycji czy kolejne okrążenie. Podobnie da się skonfigurować prawy dolny przycisk. Pewną konfigurację ma też koronka – po naciśnięciu aktywność zostaje od razu wstrzymana i pojawiają się opcje co dalej, albo po pierwszym naciśnięciu pokazuje się menu, co właściwie chcecie zrobić. Aktywność możecie więc od razu zakończyć i zapisać, bez wcześniejszego pauzowania.

29.12.2025
Recenzja Coros Apex 4 – Zew (z) dziczy
Szkoda tylko, że przycisk akcji działa właśnie wyłącznie w aktywności sportowej. Poza nią jest wyraźnie mało użyteczny.
Największym atutem designu Pace 4 od zawsze była waga. Zależy ona od typu paska (szerokość 22 mm) – do wyboru macie silikon i nylon. Na nylonowym pasku Pace 4 waży zaledwie 32 g, na silikonie 40 g.

5.12.2025
WSZYSTKO NA TEMAT: Paski i mocowania do smartwatchów
Coros na swojej stronie pisze: „Zaledwie 32 gramy na nylonowym pasku sprawiają, że PACE 4 jest lżejszy niż żel w twojej kieszeni.”
Wymiary są moim zdaniem tak unisex, jak to tylko możliwe – średnica koperty to 43,4 mm. Grubość bez czujnika wynosi 11,8 mm.
Wodoodporność to 5 ATM, temperatura pracy od −20 °C do 50 °C. Często spotykam się z tym, że ludzie chodzą z zegarkami do sauny, więc tu macie odpowiedź, czy to dobry pomysł.
Coros był przy prezentacji postępu w ekranie bardzo konkretny. Pace 4 ma bowiem o 164% wyższą rozdzielczość niż pierwotna trzecia generacja. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak ogromny skok, ale z natury technologii trzeba dodać, że MIP (poprzednia technologia) ma zwykle znacznie niższą rozdzielczość niż AMOLED, na który Pace 4 teraz przeszedł.
Konkretnie jest to 1,2″ dotykowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 390 × 390 px.
Nie będę kłamał – to naprawdę miły dla oka widok. Jestem jednak dość pragmatyczny i być może osobiście bardziej doceniłbym MIP. Powód jest prosty: nie lubię, gdy ekran całkowicie gaśnie. Chcę bez machania ręką zerknąć, która jest godzina. Prawdę mówiąc, łatwo mi to mówić, bo nie mam wady wzroku. Dla wielu osób MIP przez niższe podświetlenie i rozdzielczość jest po prostu gorzej czytelny.

5.12.2025
WSZYSTKO NA TEMAT: Typy wyświetlaczy w smartwatchach
Rozumiem więc, że z ogólnego punktu widzenia to lepsza decyzja – AMOLED wygląda nowocześniej, jest czytelniejszy i według wszystkiego ma też niższe koszty produkcji. A w momencie, gdy nie potrzebujecie łączyć zegarka z ładowaniem solarnym, MIP przestaje mieć większy sens.
Dlaczego wspominam ładowanie solarne? Na dzień dzisiejszy (9.01.2026) wciąż nie istnieją zegarki, które łączyłyby ekran AMOLED i ładowanie solarne.
Niemniej jednak, Coros Pace 4 działają bardzo płynnie, ekran jest kontrastowy i wyświetla szeroką gamę kolorów.
Gdy spojrzycie na konkurencję (poza Chinami), często zegarki sportowe z niższej półki cenowej łączy jedno – oszczędności na podzespołach: brak barometru i dwuzakresowego GPS.
Coros nieco przełamuje ten standard, bo ma i barometr, i dwuzakresowy GPS.
Zegarek dałem do testów koledze triathloniście, który solidnie je przetestował – poniżej porównanie tętna.

Trening siłowy. Niebieski – Coros Pace 4, fioletowy – Polar Verity Sense.

Pływanie. Niebieski – Coros Pace 4, fioletowy – Polar Verity Sense.

Indorowa jazda na rowerze. Niebieski – Coros Pace 4, fioletowy – Polar Verity Sense.

Bieg interwałowy. Niebieski – Coros Pace 4, fioletowy – Polar Verity Sense.
Bądźmy szczerzy. Z jazdą na rowerze Pace 4 poradziły sobie dobrze, ale tam czynników zewnętrznych jest najmniej. W pozostałych sportach nie jest to już żadna rewelacja. I teraz pytanie, czy to już docelowa dokładność. Coros dość często wypuszcza zegarki, dopieszcza kilka niedociągnięć i potem wszystko jest w porządku – po prostu koryguje algorytmy.
Co jednak dziwne – niedawno wydane Apex 4 mierzyły tętno bez zarzutu, a Pace 4 są do tego znacznie lżejsze, więc powinny trzymać się ręki jak przyklejone. Może powinni byli zostawić ten pierwotny czujnik z Pace 3, był dokładny. :)
W GPS nie zanotowaliśmy żadnych wahań, pomiar był wiarygodny.

Niebieski – Coros Pace 4, fioletowy – Garmin Forerunner 970.
Pełna lista czujników obejmuje akcelerometr, barometr, żyroskop, kompas, termometr, odbiornik GPS, pulsoksymetr i czujnik tętna.
W porównaniu z wyższymi modelami w Pace 4 w zasadzie brakuje tylko EKG. Służy ono do dokładniejszego pomiaru zmienności rytmu serca, bo ocenia ją na podstawie aktywności elektrycznej serca, a nie przepływu krwi. W nocy jednak HRV mierzone jest właśnie za pomocą czujnika optycznego.
Gdy koperta zegarka jest mniejsza, zwykle sugeruje to, że na akumulator też nie ma zbyt wiele miejsca. Najwyraźniej nikt nie powiedział tego Corosowi, bo w trybie smartwatcha potrafi dojść aż do 19 dni pracy (6 dni w trybie Always-on). Tym ciekawszy jest skok w obszarze aktywnego GPS.
W trybie HIGH zegarek wytrzyma do 41 godzin (30 godzin z Always-on), w trybie MAX – 31 godzin.
To, szczerze mówiąc, bardzo ładne wartości. Po uruchomieniu muzyki czas pracy znacząco się skraca – konkretnie do 14 godzin. Dwuzakresowy odbiór z muzyką jest jeszcze nieco bardziej wymagający i schodzicie mniej więcej do 12 godzin.
Jeśli znacie zegarki Coros, nie będę was zanudzał kompletnym spisem funkcji i od razu przejdziemy do nowości.
Notatki głosowe. To względna nowość u Corosa – możecie zapisywać notatki głosowe powiązane z konkretną lokalizacją. Tak, nie „w próżnię”, zawsze muszą być powiązane z zapisem GPS miejsca. Możecie więc zapisać pozycję i dodać notatkę, że jest tam ładny punkt widokowy. Albo w ten sposób przejść trasę przyszłego wyścigu. Odsłuch jest jednak możliwy tylko w telefonie, bo Pace 4 nie mają głośnika.
Latarka. Nie, nie chodzi o klasyczną diodę LED. Po prostu rozświetla się cały ekran, co jest między innymi konsekwencją przejścia z MIP na AMOLED.
Sterowanie muzyką. Duży krok dla linii Pace, choć w kontekście świata wearables to raczej funkcja podstawowa.
Monitorowanie cyklu menstruacyjnego. W zasadzie to zapis cyklu z możliwością powiadomień trzy dni wcześniej oraz prognozą owulacji.
W czym Coros jest jednak świetny, to minimalne różnicowanie portfolio. Jeśli pominiemy podkłady mapowe, Pace 4 funkcjonalnie są prawie na równi z najwyższymi modelami.
Jako że Coros to przede wszystkim marka sportowa, zacznę właśnie od tego obszaru.
A co mierzą Corosy?
W tych metrykach można się dosłownie zanurzyć – zarówno w aplikacji, jak i w wersji desktopowej. Zawsze powtarzam, że Coros jest dla technicznych gadżeciarzy. To na pewno nie są zegarki dla zupełnych początkujących, bo metryki często nie są podane tak łopatologicznie, jak u konkurencji. I to jest w porządku. Coros po prostu chce, by ich zegarków używali prawdziwi sportowcy.
Podsumowanie aktywności wygląda mniej więcej w ten sposób:

Albo możecie się kąpać w takich liczbach:

Uwierzcie, z Corosem macie pewność, że o treningu powie wam wszystko, co trzeba powiedzieć. Jakie są wasze silne i słabe biegowe strony, czy jesteście zregenerowani, jakie macie VO2 Max, które mięśnie obciążyliście podczas ostatniego treningu siłowego… Tego jest naprawdę masa.
Corosa zawsze chwalę też za bibliotekę treningów. Niezależnie, czy chodzi o pojedyncze jednostki, czy całe plany treningowe – trudno znaleźć markę, która miałaby to tak rozbudowane jak Coros.
Choć Coros błyszczy w funkcjach sportowych, w zdrowotnych i „smart” nieco odstaje od konkurencji.
Jeśli chodzi o zdrowie, zawsze na pierwszym miejscu stawiam monitorowanie snu. Tutaj Coros wykonuje solidną robotę. Dowiecie się wszystkiego o długości snu, proporcjach poszczególnych faz i dostaniecie nawet opisową ocenę składowych. Czy często się budziliście, czy sen był ciągły, czy spędziliście wystarczająco czasu w poszczególnych fazach… Kiedyś narzekałem, że Coros nie ma jednego łopatologicznego numeru oceniającego sen w skali 0–100, ale potem dotarło do mnie, że opisowa i „kolorowa” ocena ma nieco mniejszy wpływ psychosomatyczny.
W ciągu dnia zegarek – dziś to już niemal standard – mierzy tętno, stres, kalorie i inne metryki.
Osobiście lubię funkcję Wellness Check, w której zegarek w ciągu kilkudziesięciu sekund mierzy tętno, jego zmienność, stres w skali 0–100, częstość oddechu i saturację krwi.
A co z funkcjami smart? Powiedzmy wprost, Coros nigdy nie budował na nich swojej reputacji. I w gruncie rzeczy to nie jest ich naturalny obszar.
Chyba najinteligentniejszą funkcją jest odtwarzacz muzyki, do którego możecie wgrać pliki MP3 przez aplikację. Coros w żaden sposób nie wspiera serwisów streamingowych. Ja osobiście rzadko używam odtwarzacza w zegarku, za to doceniam możliwość sterowania muzyką odtwarzaną w telefonie – z tej funkcji korzystam często.
Jeszcze częściej korzystam jednak z nawigacji. Pace 4 co prawda nie ma podkładów mapowych, ale potrafi wyświetlić krzywą trasy i ostrzegać o skrętach. Ewentualnie potrafi tą krzywą naprowadzić was z powrotem do punktu startu aktywności.
Jeśli używacie kamery sportowej, Coros wspiera sterowanie DJI, Insta360 i GoPro.
Pace 4 oczywiście ogarnie też klasykę, jak alarmy, stoper czy powiadomienia. W tych ostatnich nie macie jednak żadnej możliwości odpowiedzi – nawet na Androidzie.
Nie chcę się niepotrzebnie powtarzać. Niezależnie, czy chodziło o najnowszego Nomada, Apex, czy teraz Pace – moja opinia jest taka sama: funkcje nie są rewolucyjne, ale cena – tak.
Gdy spojrzę na wszystkie nowości, wychodzi mi to mniej więcej tak:
Nowy czujnik tętna to na pewno upgrade, ale na jego całkowicie bezproblemowe działanie będziemy musieli chwilę poczekać.
Notatki głosowe nie są dla mnie funkcją kluczową i szczerze nie wiem, czy w ogóle wykorzystywałbym je na co dzień.
Sterowanie muzyką jest na plus.
Kalendarz menstruacyjny traktuję jako miły dodatek dla kobiet, ale znów – nie jest to nic przełomowego.
A co jest naprawdę super? Cena.
Coros zamienił plastikowe szkiełko na mineralne, wydłużył czas pracy baterii, a cenę zostawił prawie na poziomie trzeciej generacji. I to jest fascynujące.
Sam jestem raczej oszczędnym typem i gdybym szukał czysto treningowego urządzenia, Coros Pace 4 miałby dla mnie bardzo dużo sensu.
A co do czujnika tętna – wierzę, że jeśli czytacie to 3 miesiące po publikacji tej recenzji, to już zostało poprawione.
Źródło zdjęć:
