» Blog » Coros

Recenzja Coros Pace PRO – inne ciało, ta sama dusza

Tagi: Recenzje | Coros | Smart

20.2.2026 | 8 MIN

Coros Pace PRO to najnowszy nabytek w tej smukłej serii. Jednocześnie jest zupełnie inny niż poprzednie modele, a jednak zachowuje tę samą duszę.

Zakłopotanie, gęsia skórka, nerwowość. Mniej więcej to czułem, gdy po raz pierwszy zobaczyłem zegarek w sieci. I paradoksalnie dokładnie to samo poczułem, kiedy po raz pierwszy wziąłem go do ręki. Nie, zegarek nie jest zły, po prostu jest inny. Co w nim przykuwa uwagę?

  • 46 mm plastikowa koperta z silikonowym paskiem
  • 1,3" ekran AMOLED (pierwszy w rodzinie Coros)
  • 20 dni pracy baterii w trybie smartwatcha
  • komplet czujników i pomiarów od Coros
  • pamięć na muzykę i mapy offline

46‑mm koperta i silikon

Coros wrócił do korzeni najstarszych Pace i trochę podejrzał innych producentów (wiem, że wiele tu wymyślić się nie da, ale...). Gdy pierwszy raz chwyciłem Pace PRO w dłoń, miałem wrażenie, że trzymam znajomy zegarek, z którym spędziłem już trochę czasu. To uczucie trwało dokładnie 20 godzin, zanim na to wpadłem. Koperta bowiem do złudzenia przypomina model Garmin Forerunner 945, z którym nabiłem parę tysięcy kilometrów.

Recenzja Coros Pace PRO – nowa forma, ta sama dusza
20.2.2026
Recenzja Coros Pace PRO – nowa forma, ta sama dusza

Koperta ma 46 milimetrów, jest w całości plastikowa, a boki mają delikatny profil w kształcie litery „U” z rowkowaniem. Dokładnie jak we wspomnianych Forerunnerach. Jedyna różnica: Coros pozostał przy dwóch elementach sterujących – koronka na godz. 2 i przycisk na godz. 4. Przycisk jest z plastiku, ale koronka dostała upgrade i jest stalowa, co jest miłą zmianą.

Na nadgarstku koperta wydaje mi się nieco chybotliwa. Po części przez rozmiar powierzchni czujnika tętna (akurat taki, że zegarek się kiwa i nie trzyma stabilnie), a po części przez nowy typ paska. Zanim jednak przejdę do paska, jeszcze jedna zmiana w kopercie – port ładowania.

Coros porzucił dedykowany kabel ładowania i dokłada do zegarka przejściówkę do zwykłego kabla USB‑C. Wpinacie przejściówkę w zegarek i podłączacie dowolny kabel USB‑C. Fajny patent, tak, ale obawiam się, że wiele osób tę przejściówkę zgubi (choć dostajecie do niej etui, które można przypiąć do kluczy jak brelok – taki retro‑smaczek, prawda?).

Poza ryzykiem zgubienia jest jeszcze jeden kłopot. Ta przejściówka nie jest zgodna ze starszymi zegarkami Coros ani ze starszymi kablami. Wtyk nie wchodzi o ten milimetr i trzeba by zeszlifować materiał wokół portów. Pytam: dlaczego? :-(

Silikonowy pasek jest „wprowadzony aż do koperty” i ma szybkozłączki o szerokości 22 mm typu Quick Release. Nie wiem, czy to sztywne zakończenie to najszczęśliwsze rozwiązanie, bo przez nie zegarek nie układa się idealnie na nadgarstku i węższe nadgarstki mogą mieć problemy z dokładnością pomiaru. Zawsze jednak można założyć nieoryginalny nylon czy silikon, który opada prosto w dół i nie ma takiego zakończenia. Żeby nie tylko narzekać – pasek jest porządnie wentylowany i podoba mi się fazowanie na jego końcu.

Na nylonu za mě hodinky vypadají lépe

Na nylonie zegarek wygląda moim zdaniem lepiej.

Poza pierwszą generacją wszystkie kolejne wersje Pace można było kupić także na nylonie. Tutaj to zagadkowo zniknęło i nylon trzeba dokupić poza podstawowym zestawem. Dla mnie to trochę kiepski powrót do korzeni, bo nylon i Coros Pace pasują do siebie jak piwo i Polacy. Największy paradoks, że na oficjalnej stronie podają nawet wagę z nylonowym paskiem, choć w zestawie go nie ma. Swoją drogą, waga z nylonem to 37 g, a z silikonem 49 g. Obie wartości są jak najbardziej OK do całodziennego noszenia i sportu.

Coros po raz pierwszy stawia na AMOLED

Doczekał się i Coros. Pierwsze zegarki z ekranem AMOLED ujrzały światło dzienne. Nowe Pace PRO otrzymały ekran AMOLED 1,3" o rozdzielczości 416 × 416 px. Szkiełko ze względów masy i ceny pozostało mineralne (Gorilla Glass), co uważam za dobry wybór w tym typie zegarka.

Dzięki jasności 1500 nitów ekran jest świetnie czytelny w pełnym słońcu i ani podczas aktywności, ani poza nimi nie miałem z nim najmniejszego problemu. Podoba mi się, że dopracowano też ikony w menu – są ładniejsze i lepiej przystosowane do AMOLED‑a. Na plus.

Jedno mnie irytuje: harmonogram trybu Nie przeszkadzać na noc ustawimy tylko w telefonie. Jeśli chcemy włączyć DND w ciągu dnia, da się to – choć pokrętnie – zrobić w zegarku. Ale aby działało codziennie o tej samej porze, trzeba wejść w aplikację, ustawić tam i dopiero zsynchronizować z zegarkiem.

Poza tym wszystko gra – układ menu pozostał bez zmian, więc trudno się zgubić.

Czujniki – typowy Coros ostatnich lat

Zegarek naszpikowany czujnikami do wszystkiego? Proszę bardzo – barometr, akcelerometr, żyroskop, kompas, optyczny czujnik tętna, termometr, pulsoksymetr, EKG i dwuzakresowy GPS.

Trzeba doprecyzować, że EKG nie działa tu jak u Apple czy Samsunga – służy wyłącznie do precyzyjniejszego wyznaczania zmienności rytmu serca. To też istotne, ale wielu wolałoby klasyczne EKG.

Jeśli chodzi o dokładność, podsumuję to jednym zdaniem: „typowy Coros”. Zegarek potrafi zawalić pomiar tętna, a w trakcie jednego treningu GPS trzy razy mi się „urwał” – nie jest może bardzo niedokładny, ale miewa wybryki... Zakładam, że na początku 2025 wszystko zostanie doszlifowane, tak jak to było w modelach Apex 2 i Apex 2 PRO.

Fialová – Polar H10, Modrá – Coros Pace PRO

Fiolet – Polar H10, niebieski – Coros Pace PRO.

Z wykresu widać, że część wartości jest kompletnie od czapy. Paradoksalnie są to wszystkie fragmenty, gdy biegłem z górki. Interwały są w miarę OK, ale reszta to czysta rozpacz. Obawiam się, że swoje dokłada też pasek, który odstaje od nadgarstka. Niemniej potwierdziło się, że problem wraca za każdym razem przy zbiegach (niezależnie od paska czy terenu).

Fialová – Garmin Fenix 8, 51 mm, modrá – Coros Pace PRO

Fiolet – Garmin Fenix 8, 51 mm; niebieski – Coros Pace PRO.

Takie „zęby” Coros robi prawie na każdym wybieganiu. Jak widać, cała trasa ładnie pokrywa się i kopiuje Garmina, ale nagle zawsze następuje skok. Wierzę, że to wyłącznie kwestia sprzętowa, więc liczę wkrótce na aktualizację.

Jeśli chcecie zerknąć na porównanie mocy z zegarka ze Strydem, to proszę. Swoją drogą, Coros powinien używać bardzo podobnych algorytmów jak właśnie Stryd.

Fialová – Stryd, modrá – Coros Pace PRO

Fiolet – Stryd, niebieski – Coros Pace PRO.

Bateria dłuższa niż w modelu transfleksyjnym

Coros potrafi imponować baterią. Dobrze optymalizuje system i wyciąga imponujące czasy pracy. Mała łyżka dziegciu: deklaracje podawane są przy pomiarze tętna co 10 minut, ale da się to przełknąć. To jak z tym czasem pracy?

Coros Pace 3
Coros Pace PRO
W trybie smartwatcha
15 dni
20 dni (6 dni)
Odbiór sygnału GPS
38 godz.
-
Odbiór wszystkich satelitów
25 godz.
38 godz (28 godz)
Odbiór wszystkich satelitów (wieloczęstotliwościowy)
15 godz.
31 godz (24 godz)
Odbiór wszystkich satelitów + muzyka
7 godz.

12 godz (10 godz)

Dla porównania dodałem do tabeli także Coros Pace 3. Widzimy, że Pace PRO wygrywa w każdej kategorii o kilka godzin. Liczby w nawiasach przy PRO to czasy z włączonym always‑on display.

Jak dla mnie wartości są OK, bez przesady, i w zależności od sposobu używania całkiem dobrze pokrywają się z rzeczywistością.

Zegarek stworzony do sportu

Ten zegarek zadowoli chyba każdego fana aktywności. Nieważne, czy outdoorowych, czy indoorowych. Z istotnych brakuje mi np. skialpinizmu czy boulderingu, który jest teraz na topie. Jeśli bardzo Wam ich brakuje, można je dodać w telefonie przez „custom sports”, wybrać ikonkę i zdefiniować pola danych. Mnie w zegarku brakowało hulajnogi, więc szybko to naprawiłem.

Podoba mi się, że gdy Coros dodaje aktywność, zawsze jest tam coś ekstra dla użytkownika – to nie tylko czas, tętno i kalorie. Na przykład przy treningu siłowym można wybrać aktualnie ćwiczoną partię ciała, a zegarek liczy serie.

Jak już wiadomo, w bieganiu zegarek jest naładowany metrykami, w których można się pławić do woli. Zauważyłem jednak, że w biegach trailowych domyślnie włączony jest dystans 3D, który zwykle mocno zawyża całkowity dystans – polecam to na starcie wyłączyć.

Screeny z aplikace v telefonu. Toto můžete vidět ve větším i na PC

Zrzuty z aplikacji w telefonie. To samo w większym formacie zobaczycie też na PC.

W ślad za Polarem, Coros stworzył własne centrum testów, gdzie obecnie do wyboru są trzy testy:

  1. Running Fitness test – wylicza wartość VO2 Max (mocny test)
  2. Cycling FTP test – wyznacza Waszą funkcjonalną moc progową
  3. Running Form test – ocenia ekonomię i technikę biegu (wymaga Coros POD 1 lub 2)

Mapy z nawigacją

Coros oczywiście nie przepuścił okazji i w modelu z AMOLED‑em dodał mapy. Na takim ekranie po prostu wyglądają najlepiej.

Coros korzysta (na razie) z bazowych map OpenStreetMap, które zawierają skrzyżowania, poziomice i leśne ścieżki, ale (póki co) nie mają nazw ulic, szczytów itd. Dlaczego te nawiasy? Teoretycznie na początku roku ma wyjść aktualizacja, która doda takie informacje, co byłoby świetne.

Same mapy nie mają funkcji routingu (nie wskażecie punktu na mapie, by się do niego nawigować), ale można oczywiście wgrać plik GPX. Da się to zrobić menedżerem map w Coros App albo dowolną aplikacją zewnętrzną.

Mapy do Corosa pobierzecie z PC – tam jest trochę szybciej – albo bezpośrednio w telefonie. Miejsce na mapy to 32 gb, wspólne z muzyką.

Metryki fitness – ta sama, solidna klasyka

Jako monitor fitness Coros daje radę. Jest tu wszystko, czego potrzeba, by dbać o zdrowie i wyłapać ewentualne niedomagania. Mamy kroki, kalorie, tętno 24/7, nocne HRV, a także stres czy pokonane piętra.

Jeśli chodzi o nocne HRV, Corosy pokazują mi nieco wyższe wartości niż Garminy. Traktuję to pozytywnie, ale nie chodzi o pojedynczą liczbę, tylko o trend zmienności, który można obserwować długofalowo.

Słowo o śnie. U Corosa jest on opracowany solidnie, ale to jeden z nielicznych producentów, którzy nie dają liczbowej oceny snu 0–100 – wszystko jest rozpisane w wartościach. Szkoda też, że w zegarku widać tylko czasy faz, opis słowny i nie wiadomo, co jest dobrze, a co źle. Po to trzeba zajrzeć do aplikacji, gdzie dostajemy już sensowne wyjaśnienia.

Gdyby dało się to wyświetlić w zegarku, choćby w skrócie, byłoby super. W zegarku widzimy tylko „Fair” i to trochę nie fair, że nie wiemy, czemu tylko „Fair”.

Funkcje smart – niewiele, ale wystarczy

Coros nigdy nie uchodził za prymusa w smartach, więc liczba funkcji jest ograniczona. Mamy powiadomienia, pamięć na muzykę 32 gb wspólną z mapami, alarmy, drzemkę, stoper, metronom, sterowanie kamerami GoPro i Insta360. Jak na Corosa, dużą nowością jest funkcja znajdź mój telefon.

Tak, nie ma tego dużo, ale jak na sportowy smartwatch w zupełności wystarczy – nic Was nie rozprasza i można skupić się na treningu. Dla mnie to ważniejsze niż funkcje smart.

AMOLED‑owa pierwsza próba Corosa okazała się udana

Na początku recenzji mogło się wydawać, że zegarek średnio mi leży i całość pójdzie w negatywnym tonie. A jednak jest odwrotnie. To jedne z najbardziej udanych zegarków Corosa, które mogą przyciągnąć wiele spojrzeń właśnie ekranem AMOLED, którego masa oczekuje. Ja skłaniałbym się raczej ku modelom Apex 2 czy Apex 2 PRO, ale i tak Coros Pace PRO znalazł miejsce w moim zegarkowym sercu.

Najbardziej cenię baterię, szybkość systemu i „corosową dokładność”, której – jak zwykle – spodziewam się dopiero po czasie... Coros po prostu dołączył do wyścigu o najlepszy sporttester klasy średniej.

Jako solidne alternatywy poleciłbym zegarki Garmin Forerunner 265, Polar Vantage M3 oraz Suunto Race S. Każda z nich ma coś ekstra, a czasem czegoś „mniej”. Polar, Suunto i Coros są do siebie bardzo podobne, Garmin dodaje płatności zbliżeniowe, ale nie ma map, a wszystkie te modele mają swój urok.

Jak podobają Wam się nowe Coros Pace PRO?

Źródła zdjęć: oficjalne materiały producenta, zrzuty ekranu z mojej aplikacji Coros App.

Komentarze

Zegarki wspomniane w artykule