Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
19.1.2026 | 8 MIN
Wodoodporna koperta o rozsądniejszych wymiarach niż u konkurencji, precyzyjne wyznaczanie pozycji, nauka dziecka dyscypliny, ale też dobra zabawa. Garmin Bounce 2 pokazuje, że dziecięcy smartwatch może być nie tylko funkcjonalny, ale po prostu bardzo dobry.

Ilekroć recenzowałem dziecięce smartwatche z funkcją lokalizacji, zwykle kończyło się to rozczarowaniem. Urządzenia bywały ogromne nawet dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka, i nierzadko nie działały tak, jak powinny. Na mapie potrafiły wskazać dziecko o kilka kilometrów dalej, niż było w rzeczywistości. A jeśli akurat nie udało się ich utopić albo kompletnie rozładować, to przynajmniej przez swoje gabaryty przeszkadzały założyć kurtkę.
Tak, to realna sytuacja. Raz dałem koleżance do testów pewien zegarek, a jej dziecko przez niego nie było w stanie założyć żadnego, ale to żadnego elementu odzieży. W napadzie złości rzuciło nim o ziemię i oznajmiło, że już nigdy nic nie będzie testować. I wcale mu się nie dziwię.
To wszystko zmienia jednak Garmin, który podobno oferuje dziecięcy smartwatch o stonowanych wymiarach i – przede wszystkim – niezawodnym działaniu. Czy poradził sobie w mojej recenzji?
Chyba przy żadnym urządzeniu wymiary nie są tak istotne jak w przypadku dziecięcych. Bounce 2 ma 43 × 43 × 12,4 mm i waży 40,3 grama wraz z dołączonym paskiem. Komuś może się to wydawać dużo, ale na tle konkurencji to dość rozsądna wartość. Garmin dodatkowo zaoszczędził sporo miejsca, bo w zegarku nie ma fizycznej karty SIM. U konkurencji często łączono kartę SIM z dużym akumulatorem – i nagle mamy urządzenie wielkości pudełka śniadaniowego.

Pamiętam, że kiedy te zegarki się pojawiły, trafiłem w dyskusji pod artykułem na komentarz: „43 mm — czy oni kiedykolwiek widzieli dziecko?”. Szczerze mówiąc, miałem ochotę odpisać, czy ten ktoś widział kiedyś konkurencyjne dziecięce smartwatche. Ostatecznie się powstrzymałem.
Fizyczna karta SIM wiązała się jeszcze z innym problemem – zwykle chronił ją kawałek silikonu, który bardzo łatwo było zdjąć. A skoro ja po kilku próbach dostanę się tam paznokciem, to woda dostanie się tam tym bardziej. Brak wodoodporności w zegarku dla dzieci uważam za kompletny absurd. W końcu przy pierwszej okazji u kolegi z basenem dziecko z zapałem, w rękawkach, wskoczy do wody na główkę. W Bounce 2 nie musicie się tym przejmować – ma wodoodporność 5 ATM. Ktoś uzna to za drobiazg, a ja widzę w tym jedną z największych zalet.

Pasek jest silikonowy i ma stałe mocowanie, ale jeśli macie odrobinę wprawy, łatwo go zdejmiecie i możecie zastąpić dowolnym paskiem Quick Release z dowolnego materiału. Osobiście najbardziej lubię nylonowe.

5.12.2025
WSZYSTKO NA TEMAT: Paski i mocowania do smartwatchów
Zegarek jest w całości z tworzywa sztucznego i w tym wypadku bardzo mi to odpowiada. Dzięki temu jest lekki, metal łatwo się rysuje i bardzo to widać. Tworzywo jest tu praktyczniejsze.

Parametry są następujące: 1,2" dotykowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 390 × 390 px.
Podoba mi się, że Garmin nie poszedł w żadne infantylne modyfikacje interfejsu. Dodał kilka zabawnych elementów, a poza tym zostawił wszystko tak, jak znamy z Garminów.
Przeciągnięciem palcem w górę wyświetlicie widżety (kroki, minuty aktywności, pogoda itd.), a w dół – powiadomienia. Górny przycisk otwiera menu z aplikacjami i profilami sportowymi, a dolny z dowolnego miejsca cofa o krok. Dziecko może też ustawić różne skróty dla długiego przytrzymania przycisków lub ich kombinacji.

Dzięki akcelerometrowi zegarek potrafi liczyć kroki, minuty intensywnej aktywności, a także oferuje prosty monitoring snu.
Odbiornik GPS służy nie tylko do informacyjnego określania pozycji dla rodzica, ale także do monitorowania aktywności sportowych. Obsługuje kilka systemów – GPS, Galileo, GLONASS, BeiDou i QZSS.
Za automatyczną regulację jasności odpowiada czujnik światła otoczenia.
Kogoś może lekko zaskoczyć, że Bounce 2 nie ma czujnika tętna, ale szczerze mówiąc – czas pracy baterii i tak jest na granicy, a optyczny czujnik w mig wyssałby ostatnie procenty.
A skoro już o baterii mowa – to tylko dwa dni. LTE po prostu robi swoje.
Wydaje mi się jednak trochę paradoksalne, że zegarek pozwala śledzić aktywności sportowe z aktywnym odbiornikiem GPS. To bowiem solidny pożeracz baterii. I ta wizja, że dziecko włączy rejestrowanie treningu piłkarskiego, zapomni je wyłączyć, zegarek się rozładuje, a ja zacznę się stresować, co się stało... Cóż, nie jestem pewien, czy w ogóle chciałbym, aby dziecko używało GPS-u. Tym bardziej że Garmin nigdzie nie podaje, ile godzin Bounce 2 wytrzyma z aktywnym GPS.
Sprawa jest prosta. Bounce 2 parujecie za pomocą aplikacji Garmin Jr. Jeśli macie już własnego Garmina i konto w Garmin Connect, wystarczy zalogować się na to samo konto. Jeśli nie, zakładacie nowe.
Następnie dodajecie członków rodziny, w tym siebie, i zyskujecie możliwość wykupienia subskrypcji LTE. Może być miesięczna albo roczna. Ja wybrałem miesięczną za 10,99 EUR.
Aktywacja nastąpiła natychmiast i przeszedłem do kolejnego etapu, w którym ustawiłem strefy bezpieczeństwa dla dziecka. Do testów wykorzystałem kolegę – wyznaczyłem promień 170 metrów wokół jego domu i taki sam dla adresu pracy. Rozmiar promienia możecie ustawić dowolnie, a powiadomienia nawet wyłączyć. Szczerze mówiąc, w tym momencie nie za bardzo rozumiem, po co to wszystko, skoro i tak nie będzie ostrzegać.

Za to bardzo spodobała mi się funkcja strefy tymczasowej. Zdarza się, że dziecko jest w miejscu, w którym zwykle nie bywa, ale chcecie dostać powiadomienie, gdy je opuści. W takim przypadku po prostu ustawicie strefę tymczasową wokół jego bieżącej lokalizacji. Gdy dziecko ją opuści, dostajecie powiadomienie, a strefa nigdzie się nie zapisuje – to jednorazowa sprawa.
Oczywiście kluczowa jest precyzja – i ta bardzo mile mnie zaskoczyła. Kiedy konfigurowałem zegarek, drogie panie wybaczą, byłem w toalecie. A zegarek rozpoznał nawet, w którym rogu budynku byłem. Gdy wróciłem do biurka, pozycja została skorygowana i wszystko idealnie się zgadzało. To tylko, by zademonstrować, jak bardzo jest to dokładne.

14.12.2025
Odbiornik GPS – Po co jest w smartwatchu i jak działa?

W porównaniu z innymi smartwatchami widać tu istotną różnicę w sposobie udostępniania lokalizacji. Nie da się ustawić regularnych interwałów jej wysyłania – pozycja jest pobierana dopiero w chwili, gdy klikniecie ją w aplikacji. Ma to sens, bo po co mi ciągłe określanie pozycji, skoro akurat nie patrzę na mapę. A jeśli jednak chcecie śledzić dziecko na żywo, wystarczy aktywować funkcję LiveTrack, która odświeża pozycję co sekundę.
W aplikacji możecie też wyświetlić historię miejsc, w których dziecko się poruszało. Co więcej, bezpośrednio z zegarka dziecko może wysłać swoją lokalizację. Koniec z „Jak dotrzesz, to napisz” — teraz: „Jak dotrzesz, wyślij mi lokalizację”.
Jeśli chodzi o komunikację, macie kilka opcji – możecie do siebie zadzwonić, wysłać wiadomość tekstową lub głosową, ewentualnie dźwiękowe emoji. To zwykle animowany emotikon, który wydaje np. pierdzący dźwięk.
Wysłanie wiadomości trwa około siedem sekund, a co mi się podoba, w aplikacji widać, czy dziecko rzeczywiście ją odczytało. Jeśli więc będzie twierdzić inaczej, macie to w aplikacji czarno na białym.
Korzystanie z klawiatury w zegarku jest jednak trochę kłopotliwe – jest bardzo mała. Z drugiej strony moje palce są pewnie cztery razy większe niż dziecięce. Bardziej niż rozmiar irytowało mnie to, że podpowiedzi słów są tylko po angielsku. Co jest logiczne, skoro cały zegarek jest po angielsku, ale i tak szkoda.
Zdecydowaną większość rodziców na pewno interesuje, czy dziecko mogą śledzić oboje, a może i dodać babcie itd. Tak, jest to możliwe i nie znalazłem limitu liczby osób. Mogą mieć też różne uprawnienia:
Dziecko nie musi jednak komunikować się zawsze tylko z jedną osobą. Istnieje także konwersacja rodzinna, do której może pisać każdy członek rodziny.
Świetną opcją jest możliwość doładowywania dziecku „wirtualnych pieniędzy”, za które może „kupować” różne nagrody. Może to być np. wyjście do kina, ulubiony słodycz albo wizyta w sklepie z zabawkami. Każdej nagrodzie przypisujecie określoną „cenę”, a dziecku za wykonane obowiązki dopisujecie wirtualne monety. Za posprzątanie pokoju dostanie trzy, za szóstkę jedną, a za umycie naczyń dwie. Gdy uzbiera dziesięć, może „kupić” wyjście do kina. Dziecko w ten sposób w zabawnej formie uczy się oszczędzania i wypełniania obowiązków.
Te obowiązki i ich „wartość” możecie wprowadzić w aplikacji, a dziecko zobaczy je w zegarku.
Jeśli pominąć lekki posmak Wielkiego Brata, zegarek oferuje też trochę zabawy. Dziecko może monitorować różne aktywności sportowe, a do tego brać udział w wyzwaniach z rodzicem. Bezpośrednio w zegarku zobaczy, ile kroków ma rodzic (lub ktokolwiek, kto jest w aplikacji częścią rodziny), a ile ma ono samo – i może z nimi rywalizować.
Są tu nawet trzy gry: w jednej ćwiczycie matematykę, w drugiej pamięć, a w trzeciej opiekujecie się swoim dinozaurem – coś jak Tamagotchi.
Miłym zaskoczeniem okazał się odtwarzacz muzyki, a jeszcze większym – że muzykę można wgrać wyłącznie z Amazon Music. Plików MP3 ani np. Spotify tutaj po prostu nie wykorzystacie.

15.12.2025
Odtwarzanie muzyki w smartwatchu – jak to działa?
Podobnie jak w Vívofit Junior, dziecko ma w Bounce 2 możliwość grania w aplikacji Garmin Jr. Wraz z bohaterami odkrywa świat – ale nie za darmo! Aby odblokować kolejną część historii, musi w ciągu dnia uzbierać co najmniej 60 minut aktywności. Gra motywuje więc dziecko do ruchu.

Poza tym znajdzie tam pogodę, kalkulator i może korzystać z (anglojęzycznego) asystenta głosowego.
Jako technologicznego entuzjastę najbardziej cieszy mnie, gdy coś po prostu działa — a Bounce 2 działa. Jeśli pominąć fakt, że nie są dostępne różne jężyki, który pewnie wkrótce będą, Garmin pokazał, że potrafi. Bez taryfy u operatora, rozsądniejsze wymiary, brak zmartwień o wodę i do tego dłuższy czas pracy niż u konkurencji.
Szczerze, odtwarzacz muzyki ma dla mnie średni sens — to tylko kolejna funkcja, za którą płaci się ekstra — ale trudno, nie wszystko może być idealne.
I myśl na koniec: Garmin każe sobie zapłacić za wspomnianą funkcjonalność, ale tutaj to w pełni uzasadnione. Poza tym, kto oszczędzałby na bezpieczeństwie własnego dziecka?
Źródło zdjęć:
