Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Recenzje | Longines | Męskie | Klasyczne | Do nurkowania | Tradycyjne
9.4.2026
Longines zaktualizował jedne ze swoich najpopularniejszych zegarków – nurkowe HydroConquest. To były tylko kosmetyczne poprawki, czy na rynek trafił prawdziwy game changer? Przyjrzyjmy się nowości Longines HydroConquest L3.788 w szczegółach.

Nowy Longines HydroConquest będzie dostępny w dwóch wersjach, a właściwie w dwóch rozmiarach. Większy L3.788 o średnicy 42 mm oraz mniejszy L3.799 o średnicy 39 mm.
Uzupełnią w ten sposób kolekcję automatycznych trzywskazówkowych zegarków nurkowych, które dotąd występowały w dwóch wariantach. Pierwszy, cenowo najprzystępniejszy, z aluminiową wkładką lunety (w rozmiarach 41 mm lub 44 mm) w cenie 35–40 tys. koron w zależności od wersji. Drugą opcją jest droższa wersja z ceramiczną lunetą (41 mm i 43 mm). Ma też inne wykończenie koperty, lepiej zaprojektowane zapięcie itd., a jej cena oscyluje wokół 44–50 tys., ponownie w zależności od koloru.

Najnowszy przyrostek, umowna trzecia generacja, z ceną powyżej 55 tys. plasuje się na szczycie ewolucji. Czy jakość to potwierdza?
Unboxing i pierwsze wrażenia:
Zwykle zaczynam od kontekstu historycznego i całej otoczki, ale tym razem wyjątkowo zacznę od pierwszego wrażenia, bo gdy po raz pierwszy wyjęliśmy zegarek z pudełka i wzięli do ręki, pomyślałem: wow. To nie jest lekki upgrade, to jest inny zegarek!
Natychmiast przyciąga Was nasycenie koloru. Do mnie trafiła zielona wersja 42‑milimetrowego modelu L3.788. Pięknie żywa, nasycona i w porównaniu z poprzednimi wersjami HydroConquest wyraźnie bardziej intensywna. Zarówno na tarczy, jak i na ceramicznej lunecie. Świetny odcień – nie krzykliwy, ale też nie wyłowiony gdzieś z dna zmulonego stawu.

Podwójna powłoka antyrefleksyjna na szafirowym szkle tylko podbija ogólny efekt. I tak bez żadnych przekłamań możecie podziwiać samą tarczę. Tam zaszło kilka zmian. I to zmian zasadniczych.

Od 2007 roku, kiedy pojawiły się HydroConquesty w znanej dotąd formie, jednym z ich znaków rozpoznawczych były duże arabskie cyfry. Te całkowicie zniknęły. Zamiast nich widzimy trójkątny indeks na godz. 12, przy dacie na godz. 3 nie ma żadnego punktu luminescencyjnego, a na godz. 6 i 9 są tradycyjne okrągłe punkty. Pozostałe indeksy są prostokątne. W połączeniu ze wskazówkami, które z kolei łączą rombowe wypełnienie masą luminescencyjną na wskazówce godzinowej i sekundnik typu lollipop, to naprawdę sporo geometrycznych kształtów.

Wśród pierwszych wrażeń było z pewnością pytanie, czy to nie jest za dużo. Zbytni chaos. Ale z każdym kolejnym spojrzeniem wydawało mi się to lepsze i lepsze. Czytelność na pewno nie uciekła. Indeksy z masą luminescencyjną nie są już tak przyklejone do krawędzi jak w poprzednich wersjach. I nie zawaham się stwierdzić, że zmiany ostatecznie wyszły na plus dla ogólnej symetrii.

Szkoda tylko tego brakującego punktu luminescencyjnego przy dacie. I wierzę, że kogoś będzie też razić samo okno datownika. Czy Longines mógł je sobie darować? Mógł spróbować przenieść je na szóstkę? Mógł…? Mógł. Ale tego nie zrobił.
Jak trafnie zauważył kolega Šimon, wybór indeksów i pozycja daty przypominają inny model z historii Longinesa o nazwie Admiral. Teorię tę wspiera również sposób sygnowania koronki oraz grawer na deklu, wyraźnie inny niż obecnie.

Longines ref. 7463 5-Star Admiral 200 m. Modele Admiral powstawały w latach 70.–90. Źródło: e‑bay
Na tarczy po raz pierwszy pojawia się jednak nazwa Hydroconquest, a skrzydlate logo jest pięknie metalowe zamiast drukowanego, co dodaje zegarkowi właściwego sznytu luksusu.
Dotyk luksusu dostarcza też koronka, która ma nowe sygnowanie i wygodnie się nią operuje we wszystkich pozycjach. Osłona koronki pozostała, ale jest subtelniejsza, bardziej dopracowana, gładsza i w przeciwieństwie do poprzednich wersji rzeczywiście sprawia wrażenie integralnej części koperty, bez ostrych krawędzi. Drobiazg? Gdy weźmiecie je do ręki, naprawdę poczujecie różnicę.

Zmian doznała też sama koperta. Jak już padło, nowe HydroConquest występują w dwóch rozmiarach: 42 mm i 39 mm. Uszy mają inny kształt: są węższe, bardziej wygięte, a cała koperta jest matowa, szczotkowana – to widzieliśmy już w poprzedniej wersji z ceramiczną lunetą, ale w wariancie z aluminiową wkładką była na połysk.
Matowe, szczotkowane wykończenie jest w nerkach, czy szerzej w zegarkach narzędziowych, zaletą. Jest praktyczniejsze, ale też po prostu pasuje do tych zegarków. A boki koperty, umówmy się, tu i ówdzie złapią jakąś rysę. Podobnie jak bransoleta…
Bransoleta w nowym modelu to… być może największa ze wszystkich zmian. A przynajmniej ta najbardziej wyczekiwana. W poprzednich wersjach (mówimy o modelu, który jest na rynku blisko 20 lat) było zapięcie „na szarpnięcie” – żeby je otworzyć, trzeba było pociągnąć; innymi słowy, brakowało wygodnych przycisków zwalniających. Sprawiało też (zwłaszcza w wersji z aluminiową wkładką) dość „blaszane” wrażenie i ogólny odbiór był… po prostu wiedzieliście, że da się to zrobić znacznie lepiej. Longines też to wiedział.
Nowe zapięcie jest piękne, matowe, z polerowaną krawędzią, a wewnątrz kryje wygodną szybką mikroregulację, która działa poprzez dociśnięcie, więc do szybkiej korekty nie potrzebujecie żadnego narzędzia.

Brakuje co prawda systemu szybkiego wypięcia (quick-release), ale z drugiej strony – tej bransolety być może wcale nie będziecie chcieli od razu zmieniać. Sama w sobie jest bardzo wygodna, wyraźnie lepiej wykończona, cała w macie i delikatnie zwęża się ku zapięciu.

Zapięcie doczekało się przeprojektowania, na które wielu liczyło.
Wrażeniowo i wizualnie dostajecie więc to, czego niejeden z nas życzył sobie w poprzednich wersjach bransolety. I to ponownie winduje zegarek o poziom wyżej.
W ofercie jest też wersja na bransolecie siatkowej mesh, również ze składanym zapięciem.

Tak, wewnątrz, pod pełnym, zakręcanym deklem, pracuje wciąż ten sam automatyczny kaliber L888 – oparty na ETA i modyfikowany specjalnie dla Longines.
Kaliber pracuje z typową dla marki częstotliwością 3,5 Hz i ma 72 godziny rezerwy chodu. Wersja stosowana w HydroConquestach nie posiada certyfikatu COSC, ale ma za to krzemowy włos balansu, a wraz z nim lepszą odporność na działanie pól magnetycznych.

Jak już wspomniano, podstawowe HydroConquesty, które możemy nazwać wejściową i cenowo najłatwiejszą bramą do mechanicznych Longinesów, są na rynku od 2007 roku. To około 20 lat.
Longines ma ponadto w obszarze zegarków nurkowych niemałą historię. Zwłaszcza w latach 60., kiedy zegarki nurkowe dopiero zyskiwały swoją współczesną formę, a przede wszystkim była to złota era przekraczania kolejnych granic. Longines płynął na tej fali – i jeden przykład za wszystkie – miał pierwsze nurki z high-beatem.
Na półce startują nowe HydroConquesty z ceną nieco ponad 55 tys. To obecnie jakieś 20 tys. więcej niż podstawowy model z aluminiową wkładką oraz około 10 tys. więcej niż model z ceramiczną wkładką lunety, który Longines ma aktualnie w ofercie.
Gdy zestawimy liczby obok siebie, wydaje się to dużym skokiem. Ale im więcej o tym myślę, im więcej porównuję, im dłużej mam je w ręku, tym bardziej cena nie tylko ma sens, ale nawet mogłaby być wyższa i dałoby się jej bez obaw bronić.

Szczególne jest tu porównanie z konkurencją. Przy takich parametrach, a zwłaszcza jeśli szukamy tradycyjnej szwajcarskiej marki z tak głośnym nazwiskiem, znalezienie realnego konkurenta będzie dość wymagające. Tudor? Breitling? TAG Heuer, Omega…? Tam ceny zaczynają się mniej więcej od setki.

W ofercie jest od razu kilka kolorów.
A więc kto jest konkurencją? Marki, które nie mają takiej renomy albo nie oferują tak klasycznego wzornictwa. Znajdziecie na przykład bardzo dopracowane modele od Mido czy niemieckiego Union Glashütte, ale zawsze będzie tam coś inaczej. Coś, co może być dużą zaletą (jeśli chcecie czegoś mniej mainstreamowego), ale równie dobrze może skłonić wielu do powrotu do Longinesa.
Można by odpowiedzieć po prostu: tak. Ale najważniejsze, moim zdaniem, jest to, że przed nami leżą klasyczne nurki Longines, które są wreszcie bez kompromisów.
Przed nami najtańsze drogie nurki.
Źródła zdjęć:
Może Cię też zainteresować:

14.8.2023
6 NAJ: Męskie zegarki do nurkowania
