Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Recenzje | Orient | Klasyczne | Do nurkowania | Tradycyjne
14.9.2026 | 5 MIN
Znasz te dwuznaczne obrazki, gdzie jedni najpierw widzą młodą kobietę, a inni staruszkę? Jedni kaczkę, inni królika? Podobne wrażenie mogą sprawiać nowe Orient Mako GMT. Jedni zobaczą przede wszystkim klasycznego nurka Orientu, inni od razu skupią się na GMT. I obie strony będą miały rację. Model ten po raz pierwszy w aktualnej kolekcji łączy te dwa światy. I w wielu aspektach robi to bardzo oryginalnie.

Orient ujął to precyzyjnie: Diver design. Czyli wzornictwo zegarka nurkowego, ale bez certyfikacji ISO 6425. Mimo to nie brakuje im wodoszczelności 200 m, zakręcanej koronki i dekla oraz luminescencji na szerokich wskazówkach i indeksach.
Luminescencję ma także wskazówka sekundowa i przede wszystkim grot wskazówki GMT oraz punkt zerowy na obrotowej lunecie. Do nich jeszcze wrócimy.

Jeśli wygląd nowych GMT wydaje Ci się znajomy, masz dobre oko. Bo bazują na modelach Mako. Najtrafniej ich pierwowzoru można szukać w innej nowości – Orient MAKO V, zaprezentowanej w tym samym czasie. Ale i ona nawiązuje do wcześniejszych nurków (przez fanów zwanych Kamasu).
Nie będę się dziś jednak wikłać w ksywki i nazewnictwo. Po prostu powiedzmy, że to klasyka nurkowego designu Orientu, lecz po raz pierwszy z komplikacją GMT. I to w dość nieoczekiwanej odsłonie.

Komplikacji GMT nie trzeba chyba długo tłumaczyć. Pokazuje czas w drugiej strefie, ewentualnie i w trzeciej dzięki lunecie. Zwykle działa jednak na dwa sposoby.

9.4.2024
GMT – Wszystko, czego (nie) potrzebujesz wiedzieć
Albo mamy tzw. true GMT – podróżne GMT, gdzie skokowo ustawia się niezależnie wskazówkę godzinową, podczas gdy wskazówka GMT pozostaje na czasie domowym. Albo tzw. office GMT, gdzie niezależnie ustawia się z kolei wskazówkę GMT (skokowo, co godzinę), a godzinowa pokazuje czas domowy.
Pierwsza opcja jest konstrukcyjnie trudniejsza i zazwyczaj droższa. Biurowe GMT bywa bardziej przystępne cenowo, dlatego znajdziemy je np. w podstawowych Seiko 5 Sports GMT. Które z nich wybrał Orient? Żadnego.

Jego wskazówka 24‑godzinna (GMT) jest sztywno sprzężona ze zwykłą wskazówką godzinową. Oznacza to, że w 24 godziny wskazówka GMT wykona jeden obrót, a godzinowa – dwa. Żadnej z nich nie da się jednak ustawić niezależnie. Jak więc wprowadzisz różnicę strefową?
Ustawiając lunetę. Luneta jest (znów nietypowo) jednokierunkowo obrotowa. Ma skalę 24‑godzinną i dzięki obróceniu o wymagane przesunięcie godzinowe ustawisz drugą strefę. Przyda się przykład, prawda?
Załóżmy, że zwykłe wskazówki pokazują czas lokalny w Ostrawie, a Ty chcesz śledzić Nowy Jork, który w danym okresie jest sześć godzin do tyłu. Zwykłe wskazówki ustawiasz na czas domowy (czeski). Wskazówka GMT pozostaje mechanicznie związana z czasem głównym. Obracasz lunetę 24‑godzinną o sześć godzin wstecz. I wskazówka GMT względem skali na lunecie pokazuje teraz czas w Nowym Jorku.
To dość proste rozwiązanie i – według Orientu – celowy powrót do jednego z najstarszych sposobów obsługi GMT z lat 50.
Trzeba przyznać, że taka obsługa nie jest tak atrakcyjna jak w typowych GMT, a do tego tracisz możliwość ewentualnego wskazania trzeciej strefy, bo funkcję lunety zużyłeś już na drugą. Ale szczerze: kto naprawdę często ustawia na zegarku trzy różne czasy?
Luneta ma też kolorystyczny podział godzin dziennych i nocnych, a jej wkładka jest aluminiowa. Obraca się tylko w jednym kierunku (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara) i ma 120 kliknięć. Teoretycznie pozwala więc dość precyzyjnie ustawiać strefy różniące się o pół godziny.
Jednokierunkowa luneta wynika z nurkowej inspiracji linii Mako.
Wykonanie nie zaskoczy, jeśli w ostatnich latach miałeś w ręku współczesne Orient Sports. Solidna stalowa koperta, ładnie wykończona, choć ręcznie polerowanych krawędzi oczywiście nie oczekuj.

Średnica to 42,8 mm, a grubość 13,4 mm. Na nadgarstku, mimo wysokości, układają się zaskakująco naturalnie. Jednym z powodów jest bardzo korzystny wymiar lug‑to‑lug (długość koperty) – 49,5 mm. Są więc zaskakująco zgrabne, a jednak nie sprawiają wrażenia małych.
Bransoleta to znów klasyczny, trójrzędowy układ ze składanym zapięciem i hojną mikroregulacją. Zapięcie jest tłoczone, ale końcowe ogniwa są całkiem solidne. Może wyda Ci się, że brakuje przedłużki nurkowej. Tyle że – właściwie nie brakuje, bo to przecież nie są „pełnoprawne” nurki.
Rozstaw uszu to 22 mm, więc aż się prosi, by przerzucać je na różne paski – nie tylko silikon, ale i skórę.

A może założyć je na brązowy, skórzany pasek?
Co natomiast zdecydowanie zaskakuje, a przynajmniej cieszy, to kolory, gradienty i efekt sunburst. Tarcze wyglądają świetnie. Zwłaszcza przy edycji limitowanej byłam wręcz zachwycona odcieniem niebieskiego przechodzącego w czerń, wszystko zgrane z lunetą. W limitce luneta ma dodatkowo ciemne wykończenie, podobnie jak koronka. Całość? Fantastyczna.
Każda z zaprezentowanych wersji ma jednak coś w sobie. Dla odważniejszych jest pomarańcz, dla szukających dyskrecji – szarość albo ciemna zieleń. To właśnie zieleń oraz niebiesko‑szara limitka to moi pewni faworyci.

Limitka ma ciemne wykończenie lunety i koronki.
Pod pełnym stalowym deklem z grawerunkiem delfinów (typowe dla modeli Mako) kryje się nowy mechanizm F6P22, projektowany wewnętrznie przez Orient, choć montowany gdzie indziej. Pracuje z częstotliwością 3 Hz (21 600 A/h), ma standardową rezerwę chodu 40 godzin i deklarowaną odchyłkę do +25/−15 sekund na dobę. Jest data, stop‑sekunda, ręczny naciąg i dwukierunkowy naciąg rotora.
Innymi słowy, wygląda na typowy werk z rodziny F6, jaki znamy z Orientu, z drobnymi modyfikacjami pod dodanie wskazówki GMT. Czyli raczej solidny, niezawodny „wół roboczy” niż dopieszczony elegant. Niestandardowe rozwiązanie GMT może być też zaletą od strony serwisowej – prostsza konstrukcja. Model Mako GMT to historycznie pierwszy zegarek, w którym pojawił się nowy kaliber F6P22.
To nie będzie akapit o tym, że w tej cenie trudno o konkurencję. Bo znajdziesz ją dość łatwo. I wcale nie musisz iść do mikrobrandów.
Samo Seiko, które łączą z Orientem więzy rodzinne, będzie mocnym rywalem przy wyborze. W porównaniu z Orient Sports GMT, Seiko 5 Sports GMT oferuje klasyczne biurowe GMT z możliwością niezależnego ustawiania wskazówki GMT. Ma też wkładkę lunety z Hardlexu, podczas gdy u Orienta to aluminium. Wielu bardziej spodoba się również dopracowana bransoleta.
Orient wygrywa jednak z Seiko szkłem szafirowym (u Seiko szkło mineralne). Ma też wyższą wodoszczelność wraz z zakręcaną koronką, a do tego niższą cenę. Seiko jest więc bardziej fancy, Orient – bardziej toolowy.

Tak czy inaczej, model Mako GMT jest świetnie przemyślany zarówno pod względem designu, jak i parametrów. Nietypowo ujęte GMT wcale mi nie przeszkadza; pozostaje czytelne i łatwe do zrozumienia.
Szkoda może tylko, że Orient nie pokazał swojej nurkowo‑podróżnej nowości jeszcze przed latem. Niemniej to nie będzie zegarek na jeden sezon. Mako GMT ma przed sobą długie życie i świetlaną przyszłość. A Ty masz inne zdanie?
Źródło zdjęć: oficjalne materiały producenta; wizualizacje z użyciem AI.
Modele właśnie do nas dotarły, więc wkrótce możecie liczyć na bardziej szczegółowe zdjęcia i hands‑on.
Może Cię też zainteresować:
