Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Rywalizacja | Garmin | Smart
9.10.2026
Forerunner 970 to biegowy top Garminu, a Fenix 9 to król uniwersalności. Funkcjonalnie są dziś bliżej siebie niż kiedykolwiek. Jak wypadną w bezpośrednim starciu?

Jeszcze kilka lat temu decyzja między Forerunnerem a Feniksem była dość prosta. Szukaliście lekkiego zegarka głównie do biegu i triathlonu? Wybór padał na Forerunnera.
Kusiła was bardziej wytrzymała konstrukcja, dłuższy czas pracy i maksimum funkcji outdoorowych? Fenix był właściwym adresem.
Jednak Forerunner 970 mocno zatarł tę granicę. Dostał szafirowe szkło, tytanową lunetę, latarkę LED, mikrofon z głośnikiem, pełnoprawne mapy i ma kompletny pakiet sportowy od Garminu. A przy tym zachował to, co typowe dla linii Forerunner – koperta 47 mm waży zaledwie 56 g, więc na nadgarstku wypada znacznie lżej niż Fenix.
Naprzeciw niego staje jednak nowy Fenix 9, który dodaje wydajniejszy hardware, 64 GB pamięci, nowy silnik map z szybszym wczytywaniem i oczywiście bardziej odporną konstrukcję outdoorową. Do tego można wybierać z trzech rozmiarów koperty, a warianty PRO dorzucają kolejne sprzętowe smaczki.
Nagle nie mamy już okrojonego modelu biegowego i jego lepiej wyposażonego outdoorowego „brata”. Forerunner 970 i Fenix 9 są funkcjonalnie na tyle podobne, że o wyborze zadecydują głównie różnice. I właśnie im przyjrzymy się w naszym tradycyjnym pojedynku.

23.2.2026
Garmin Forerunner 970 recenzja – Oby przyszłość była jasna jak wyświetlacz tych zegarków

11.9.2026
Garmin Fenix 9 recenzja – Nie oczekujcie rewolucji. Oczekujcie dopracowanego modelu Fenix
Na pierwszy rzut oka nadal widać, do którego segmentu należy każdy z modeli. Forerunner 970 sprawia bardziej sportowe i – w moich oczach – subtelniejsze wrażenie, a Fenix 9 zachował typowy, masywny, outdoorowy wygląd. Różnica nie jest jednak tylko wizualna, wyraźnie czuć ją także na nadgarstku.
Forerunner 970 występuje tylko w jednym rozmiarze (47 mm) i waży zaledwie 56 g. Mimo to nie jest już wyłącznie plastikowy, jak bywało dawniej. Garmin sięgnął po szafirowe szkło i tytanową lunetę. Reszta koperty pozostała z polimeru, by niepotrzebnie nie zwiększać masy. I to jest chyba jego największa przewaga konstrukcyjna – zarówno na co dzień, jak i podczas sportu czy snu.

Fenix 9 jakby poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku. Oferuje koperty 43, 47 i 51 mm, więc łatwiej dobrać go do wielkości nadgarstka i ewentualnie oczekiwanej baterii.
Aby porównanie było jak najbardziej miarodajne, w tym pojedynku zestawiam przede wszystkim wersje 47 mm.
Bazowy Fenix 9 łączy szafirowe szkło, tytanową lunetę i polimerowe body z tytanowym deklem. Konstrukcyjnie jest zatem zbliżony do poprzedniej generacji Fenix 8. Tylko nieco solidniejszy niż Forerunner.

Niemniej Fenix 9 Pro jest już znacznie bardziej dopracowany, bo polimerowe body zastąpiono tytanowym, co daje dużo bardziej premiumowy i – moim zdaniem – wyraźnie odporniejszy efekt. Świadczą o tym też wystające przyciski, które lekko „wystają” z koperty i potęgują outdoorowy charakter zegarka.

Na korzyść Feniksa przemawia przede wszystkim odporność. Forerunner ma wodoodporność 5 ATM, Fenix nawet 10 ATM, z tym że umożliwia też nurkowanie do 40 metrów rzeczywistej głębokości. To dzięki certyfikacji nurkowej EN13319. Jeśli więc wystawicie zegarek na czynniki górskiego, wodnego czy ogólnie outdoorowego środowiska, Fenix ma konstrukcyjnie nieco większy zapas. Niewykluczone jednak, że bardzo podobne warunki zniosłby także Forerunner.
Z drugiej strony, różnice w „premium” nie są dziś między tymi liniami aż tak przepaściste. Obie oferują szafir, tytanową lunetę (ewentualnie body), pięć przycisków i latarkę LED. W Fenix 9 Pro jest ona nawet trójkolorowa, zamiast standardowej dwukolorowej.

Forerunner 970 może więc sprawiać wrażenie tańszego krewnego Feniksa, choć uważam, że to określenie byłoby dla niego krzywdzące. Ma materiały premium, a tam, gdzie nie trzeba niepotrzebnie podbijać wagi, zastosowano mniej „premiumowe”, za to praktyczne rozwiązania.

Z kolei Fenix 9, a zwłaszcza modele Pro, są wyraźnie cięższe, ale też zdecydowanie bardziej premium i atrakcyjne wizualnie. Osobiście bardzo lubię Forerunnera 970, ale Fenix 9 Pro to pod względem wzornictwa inna liga. I byłbym hipokrytą, gdybym wskazał innego zwycięzcę.
Wyświetlacz
W połowie 2025 roku na rynek trafił Forerunner 970 i moim zdaniem był to model z najlepiej zestrojonym ekranem, jeśli chodzi o kolory i jasność. Garmin tradycyjnie nie podaje jej dokładnej wartości, ale mogło to być w okolicach 1500 nitów.

Do momentu premiery Fenix 9 nikt w portfolio Garminu nie miał równie udanego ekranu (dobrze, może poza Fenix 8 Pro MicroLED). To zmieniło się wraz z jego nadejściem, zwłaszcza w obszarze wspomnianej jasności. Bazowy Fenix 9 oferuje jasność około 2000 nitów, a Fenix 9 Pro nawet 3000 nitów. I to już widać gołym okiem.

Dyskusyjna jest też rozdzielczość. Niektóre warianty Fenix 9 mają odrobinę więcej pikseli, ale jeśli jako punkt odniesienia przyjmę wersję 47 mm, wartości są między Forerunnerem a Feniksem identyczne – dotykowy AMOLED o rozdzielczości 454 x 454 piksele, przekątna 1,4".

5.12.2025
WSZYSTKO NA TEMAT: Typy wyświetlaczy w smartwatchach
Fenix 9 Pro ma też model z ekranem 1,5", co jest kolejnym plusem, którego Forerunner 970 niestety nie oferuje. Dotyczy to jednak tylko 51‑milimetrowej wersji Fenix 9 Pro AMOLED. A ponieważ chcę, by pojedynek był jak najuczciwszy, nie jest to aż tak relewantne w porównaniu z FR970. Warto jednak wiedzieć, że taka opcja istnieje.
Fenix ma jednak wciąż coś, z czego linia Forerunner zrezygnowała jakiś czas temu. Tak, to wyświetlacz transfleksyjny. Znajdziecie go w modelu oznaczonym Pro Solar, a poza energooszczędnym ekranem wyróżnia się możliwością ładowania energią słoneczną.

Mimo to dla maksymalnej uczciwości porównujmy wersje AMOLED. I w tym względzie wygrywa Fenix, bo ma ekran wyraźnie bardziej dopracowany. Dodatkowe małe plusy to możliwość wyboru większego lub mniejszego ekranu w zależności od rozmiaru zegarka oraz opcja sięgnięcia po wariant z wyświetlaczem transfleksyjnym.
Ponieważ Forerunner 970 występuje tylko w jednym rozmiarze, ma względem Fenix 9 relatywnie mniejsze możliwości, które może zaoferować. Najuczciwiej będzie więc zestawić ten sam rozmiar kopert – ponownie 47 mm.
W nim FR970 wytrzyma do 17 dni przy typowym użytkowaniu i 26 z aktywnym GPS. Szczerze mówiąc, to nie aż tak dużo, jak wielu oczekiwało. Ale i tak większości osób w zupełności wystarczy.

Z drugiej strony Fenix 9 Pro (47 mm) oferuje do 18 dni przy typowym użytkowaniu i do 32 godzin na GPS. W porównaniu z poprzednią generacją to pewien spadek, to fakt. Ale np. na ultramaratony wypada nieco lepiej niż Forerunner.

Żeby jednak być fair, jeśli sięgniecie po większą wersję (51 mm) albo nawet Solar, mówimy o czasie pracy sięgającym miesiąca na jednym ładowaniu i niemal dwukrotnie dłuższym czasie na GPS (56 godzin). W przypadku wersji Solar obowiązuje to samo, z tym że największy model daje do 75 godzin na GPS i potrafi doładowywać się światłem. Technicznie więc, przy idealnych warunkach ładowania, może działać nieprzerwanie.
Fenix 9 ma bardzo szerokie możliwości i niezależnie od tego, czy porównujemy te same rozmiary koperty czy nie, wypada odpowiednio lepiej.

12.12.2025
Smartwatche – Żywotność baterii i czynniki, które na nią wpływają
Duża różnica cenowa może sugerować, że tańszy Forerunner 970 mocno odstaje, ale w rzeczywistości brakuje mu tylko jednego sensora – głębokościomierza.
Poza nim lista sensorów jest identyczna – akcelerometr, barometr, żyroskop, kompas, pulsoksymetr, czujnik światła otoczenia, czujnik tętna (Elevate 5), termometr i oczywiście GPS.

Do GPS trudno mieć zastrzeżenia pod względem dokładności. Garmin jest w tym po prostu topem i oba modele działają bardzo pewnie. Potrafią nawet dobrze rozróżnić, po której stronie drogi biegniecie.
Dokładność pomiaru tętna to temat, który budzi emocje. Moim zdaniem Garmin wciąż ma tu pole do poprawy, ale dokładność też nie jest zła i czasem może nieco bardziej sprzyjać Forerunnerowi. Jego lżejsze body i lepsza ergonomia lepiej „siadają” na nadgarstku i zegarek ogólnie nie „lata”, więc ma lepsze warunki do pomiaru. To jednak drobne różnice. Testowaliśmy z kolegą Dominikiem dokładność Fenix 9 i wypadła bardzo dobrze.
Za dodatkowy głębokościomierz teoretycznie powinien wygrać Fenix, ale ten sensor dla większości osób nie jest kluczowy, dlatego ogłaszam remis.
Choć Fenix 9 przyniósł naprawdę wiele nowych funkcji sportowych, nie korzysta z nich wyłącznie on. Nowości, takie jak Epic, ulepszony Wynik wytrzymałości, Stamina, rolujący GAP czy bardziej szczegółowa analiza wioślarstwa, trafią wraz z aktualizacjami także do innych topowych modeli, w tym 970.
Nowe funkcje omówiliśmy też w tym wideo:
Tak więc, jeśli oceniałbym różnice funkcjonalne w chwili pisania tego tekstu, Fenix 9 miałby sporą przewagę, ale dołożenie tych funkcji do Forerunnera znów nieco zbliży różnice między tymi zegarkami. Tymczasem najpewniej będzie was bawić klasyka, którą oferuje Garmin.
Gotowość treningowa codziennie wyraża się w skali 0–100 i pokazuje, jak bardzo jesteście gotowi do treningu. Liczba ta nie bierze się znikąd – reaguje na zmierzone dane snu, stresu, HRV, regeneracji i krótkoterminowego obciążenia.

Status treningu z kolei pokazuje, czy idziecie we właściwym kierunku i czy wasz trening jest produktywny, czy nie.

Codzienne sugestie treningowe mogą być świetne dla początkujących, ale też dla zaawansowanych, którzy w danym momencie nie chcą się zastanawiać, jak potrenować. Zegarek codziennie zaproponuje odpowiedni trening – tak, by utrzymać lub poprawiać kondycję.

22.12.2025
Trener Garmin vs. Codzienne sugestie treningowe – co jest lepsze?
Na tym jednak nie koniec – oba modele oferują obciążenie treningowe, szacowanie kondycji, pomiar dynamiki biegu z nadgarstka, plany z Garmin Coach i wiele więcej.
Ponieważ większość nowości Feniksa trafi wraz z aktualizacjami, kategorię uznaję za remis.
Funkcje zdrowotne są absolutnie tożsame, a duży udział ma w tym wspomniany czujnik Elevate 5, który daje zegarkom te same możliwości w zakresie monitorowania zdrowia.
Jeśli więc oczekiwaliście tu większego starcia, możecie być spokojni. Nic się nie wydarzy – obie linie używają tego samego ekosystemu i właściwie identycznych metryk od Garminu.

Podstawą jest ciągły pomiar tętna, który zegarek zapisuje co sekundę przez cały dzień. Na tej podstawie działa monitoring stresu czy szacowanie poziomu energii pod nazwą Body Battery.
Ta funkcja łączy dane HRV, stresu, snu i aktywności, by przedstawić aktualny potencjał energetyczny użytkownika w skali 5–100.

Takie same możliwości oferuje monitorowanie snu. Zegarek automatycznie rozpoznaje poszczególne fazy, liczy długość snu i ocenia go za pomocą wyniku snu. Poza tym potrafi rejestrować drzemki w ciągu dnia.

16.12.2025
Jak smartwatch monitoruje sen?
Asystent snu na podstawie wcześniejszego snu, aktywności fizycznej i HRV rekomenduje, ile snu powinniście zebrać kolejnej nocy. Częścią oceny jest też spójność snu, która dodaje kontekst do regularności i czasu snu.
Bardzo ważną rolę odgrywa Zmienność rytmu serca (HRV). Garmin ocenia ją głównie podczas snu i zestawia 7‑dniową średnią z waszą indywidualną wartością bazową. HRV trafia następnie do metryk związanych z regeneracją oraz Gotowością treningową.

10.7.2024
Pomiar stresu i zmienności tętna za pomocą smartwatcha
Obie linie potrafią mierzyć temperaturę skóry, częstość oddechów, saturację krwi i oferują także funkcję EKG.

5.12.2025
Pomiar EKG za pomocą smartwatcha – Jak to działa?
Stosunkowo nowa funkcja o nazwie Status zdrowia łączy tętno, HRV, częstość oddechów, temperaturę skóry i właśnie saturację krwi, porównując je z długoterminową wartością bazową użytkownika. Jeśli więc traficie w stan, gdy wartości są poza normą, Status zdrowia was o tym poinformuje.
Z perspektywy zdrowia i regeneracji nie ma tu o czym dyskutować. Niezależnie od wyboru modelu dostajecie to samo. Jasny remis.
Funkcje smart
Forerunner 970 był pierwszym modelem z tej linii, który dostał lubianą latarkę LED i możliwość prowadzenia rozmów z zegarka w zasięgu telefonu. Przez chwilę brzmiało to obiecująco, ale potem pojawił się Fenix 9 i nieco „odjechał” biegowemu koledze…
Fenix 9 we wszystkich wariantach umożliwia rozmowy w zasięgu telefonu, a modele Pro z oznaczeniem inReach pozwalają rozmawiać i ogólnie komunikować się bez zależności od telefonu. Jeśli ciekawi was, jak to działa, kolega Dominik opisał to w artykule poniżej:
Skoro już wspomniałem o modelach Pro, to nie uciekły tylko z inReach na pokładzie, ale dodały też kolejny kolor latarki – zielony. Szczerze? Trójkolorowa latarka brzmi fajnie, ale nie sądzę, by była na to wielka potrzeba. Niemniej… To coś, co Fenix 9 ma dodatkowo (w wersji Pro).
Być może najważniejszym elementem, który utrudniłby mi decyzję, jest usprawnienie map w F9. Dziewiąta generacja poza nowym procesorem dostała też nowy silnik map, więc mapy ładują się wyraźnie szybciej niż w Forerunnerze. Dochodzi też nowy tryb perspektywy, co jest całkiem przydatne. Więcej opisałem w tym artykule:

A ponieważ ulepszone mapy wymagają mocniejszego procesora, nie spodziewam się pojawienia się tego usprawnienia w Forerunnerze. Trzeba się tam zadowolić starszą, ale nadal bardzo szczegółową i udaną wersją map topograficznych.

Kompletnie takie same są z kolei płatności zegarkiem, powiadomienia, obsługa Garmin Messenger i te wszystkie typowe funkcje jak pogoda itp.

21.12.2025
Płatności NFC – wszystko o płatnościach zbliżeniowych zegarkiem
Tak czy inaczej, Fenix 9 ma – przynajmniej moim zdaniem – przewagę dzięki ulepszonym mapom i oczywiście możliwości inReach, która może wielu kusić. Obiektywnie więc, punkt dla Fenix 9.
Ilekroć rozmawiałem z kimś o tym, czy lepiej wziąć Forerunner 970, czy ówczesny topowy Fenix 8, odpowiadałem mniej więcej tak: „Forerunner 970 to w gruncie rzeczy plastikowy Fenix 8.” Jeśli więc chcieliście oszczędzić trochę pieniędzy, 970 był złotym środkiem.
Teraz mógłbym powiedzieć to samo, ale odwrotnie: „Fenix 9 to w gruncie rzeczy w pełni tytanowy Forerunner 970.” Tak, ale nie do końca. O ile Fenix 8 na tle 970 wyróżniał się głównie wojskowym standardem wytrzymałości i wyższą wodoodpornością, o tyle w Feniksie 9 jest to zasadniczo inne.
Fenix 9, konkretnie wariant Pro, oferuje zdecydowanie więcej możliwości. Nie wliczam tu funkcji sportowych, które Forerunner 970 też dostanie. Mam na myśli przede wszystkim ulepszenia sprzętowe, które ogólnie podnoszą jakość Fenix 9.
To wspomniane w pełni tytanowe wykonanie, trójkolorowa latarka LED, nowy procesor, a co za tym idzie – ulepszone mapy z trybem perspektywy, a także możliwość komunikacji inReach w zegarku.
Fenix 9 Pro to lepszy zegarek, ale tylko jeśli potrzebujesz tego, co daje ponad standard. Jeśli nie – Forerunner 970 w moich oczach jest najlepszym modelem Garminu, patrząc przez pryzmat stosunku ceny do możliwości. Ma wszystko, co powinien mieć, za mniej, niż chciałbyś wydać, i to jest w nim świetne.
Źródła zdjęć:
