Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
31.1.2026 | 6 MIN
Smartwatche Polar dostały dużą aktualizację systemu, a ja sprawdziłem, co Polar OS 5.0 faktycznie wnosi, co wreszcie naprawia i gdzie wciąż napotyka własne ograniczenia.

Bądźmy szczerzy: ostatnio nie miałem dla Polara zbyt wielu ciepłych słów. Trudno mi się jednak dziwić – w ostatnich latach wypuszczali praktycznie te same zegarki, tylko w nieco innej kopercie.
Gdy jednak pojawiła się duża aktualizacja Polar OS 5, nie mogłem się powstrzymać. Uruchomiłem Vantage V3 i zabrałem się za testy.

19.3.2024
Recenzja Polar Vantage V3 – Czy ta fińska marka wraca do gry?

Pierwszy problem pojawił się już przy parowaniu – za nic w świecie nie chciało zaskoczyć. Założyłem więc nowe konto i w jakiś zagadkowy sposób nagle zadziałało.
Aktualizacja dotyczy następujących modeli:
Cóż, wiecie. Nie chcę od razu wytykać wad, ale nie powiedziałbym, że jest szybciej. A może to tylko u mnie tak – jeśli przejrzycie wątki na Reddicie, zobaczycie, że u niektórych nie ma żadnego problemu, u innych zawiesiła się już sama aktualizacja, a u kolejnych wszystko się zaktualizowało, ale błędów wciąż jest mnóstwo. Ja należę do tej ostatniej grupy.
Mam wrażenie, że podkręcono animacje, ale te z kolei obciążają procesor, więc dalej wszystko potrafi się przycinać. Gdy przytrzymacie dłużej prawy środkowy przycisk, czerwone kółko zaczyna się powoli rozszerzać, potem pojawia się lista czerwonych kółek, a na końcu w tych kółkach dochodzą jeszcze opisy poszczególnych profili sportowych. Zanim więc wejdziecie do wyboru aktywności, mija 4 sekundy – a to po jednym naciśnięciu.
A panel powiadomień? To klapa. Gdy wysuniecie go gestem, niemal nie da się zsunąć go z powrotem w dół. Po prostu potrafi się zaciąć.
Żeby nie było tylko narzekania – przewijanie między widżetami faktycznie jest płynniejsze.
Wiecie, gdy przez 30 dni nosiłem tylko smartwatche Polar, najbardziej doprowadzały mnie do szału wciąż powtarzające się powiadomienia.

2.5.2025
30 dni ze smartwatchem Polar
Gdy nie otwierałem powiadomienia, wyświetlało się (a zegarek wibrował) w losowych odstępach w kółko. Na co dzień było łatwiej – pojawiało się drugi raz, więc po prostu je kasowałem. Ale podczas treningu nie było na to czasu. Zabawne było to, że potrafiło się zaciąć akurat na jednym, zupełnie losowym. Zabawne rzeczy w nadmiarze szybko przechodzą do kategorii irytujących.
Teraz dzieje się to nie dwadzieścia razy dziennie, a powiedzmy trzy. Tak, wciąż zdarza mi się dostać powiadomienie z informacją „17 minut temu”. I to chyba frustruje mnie najbardziej.
Zegarek przecież wie, że powiadomienie nie przyszło teraz, a i tak pokazuje je tak, jakby było bieżące.
Więc tak, dzięki, Polarze, że to podłatałeś. Ale w pełni naprawione to wciąż nie jest.
Za największy krok uważam gest przybliżania i oddalania mapy. Wystarczy dwoma palcami wykonać gest uszczypnięcia – dokładnie jak w telefonie.
Znów nie jestem jednak pewien, czy można mówić o płynności. Wykonujecie gest, mapa na sekundę znika, po czym przybliża się lub oddala skokowo (450 m, 250 m, 100 m, 55 m, 30 m). Nie macie więc pełnej kontroli nad skalą.
Gest działa raczej jak impuls niż płynny zoom. Jak skomentował to kolega Filip: „Spodziewałem się gorzej”. I teraz pytanie, czy to w ogóle jest komplement.
Mimo wszystko to krok naprzód i cieszę się, że się pojawiło. Martwi mnie za to błąd w mapie bezpośrednio w aktywności sportowej. Wchodzicie na ekran danych z mapą, naciskacie prawy środkowy czerwony przycisk i proszę… zegarek się wyłącza. I to… za każdym razem.
Zakończmy pozytywnie — Polar dodał też ciemny motyw map, który nieco oszczędza oczy. Tylko że dość często zdarza się, że ekran ściemnia się całkowicie, a potem widać już tylko logo Polar, jak zegarek się uruchamia. :)
Szkoda, że motywu map nie da się powiązać ze wschodem/zachodem słońca.

Kurczę, znowu nie udało się zakończyć pozytywnie. Dodam więc chociaż, że Polar teraz przy starcie aktywności pokazuje kierunek waszej trasy, więc na parkingu nie musicie długo rozkminiać, czy ruszyć w lewo, czy w prawo.

Wiecie, gdybym w 2026 r. wypuścił aktualizację, która pozwala ustawiać alarmy na różne godziny, dni itd., to szczerze umieściłbym tę wzmiankę gdzieś na samym dole materiałów, z lekkim rumieńcem, licząc, że nikt nie zauważy. Polar prezentuje to jako pierwszą rzecz.
Tak, działa — ale szczerze mówiąc, powinno działać już 10 lat temu.

To bardzo podobna historia jak z alarmami. Fajny krok, ale nic przełomowego. Rozumiem jednak, że to funkcja, o której człowiek nawet nie pomyśli, że może być komuś niezbędna. Osobiście nie sprawdzam czasu, gdy zegarek leży na stacji ładującej.

To z kolei bardzo przyjemne usprawnienie. Jeśli jest coś, nad czym sportowiec naprawdę musi mieć kontrolę, to objętość treningowa i regeneracja. I właśnie te informacje Polar przeniósł teraz bezpośrednio na główną tarczę. Muszę przyznać, że również graficznie wyszło to bardzo dobrze.

U siebie ustawiłem to tak, że obok czasu mam trzy pola danych. Środkowe zarezerwowałem na podstawy — datę i dzień tygodnia. Górne należy do objętości treningowej, gdzie oprócz czasu spędzonego na treningu widzę też graficzny podział stref tętna w formie okręgu.
W Nightly Recharge, czyli ocenie odzyskiwania równowagi układu autonomicznego, grafika jedynie sygnalizuje, jak dobrze się zregenerowaliście. Konkretnych liczb co prawda brakuje, ale w gruncie rzeczy to wystarcza.
Przez długi czas w wstrzymanej aktywności w Polarze widać było tylko aktualne tętno. Teraz można otworzyć „Podsumowanie”, gdzie przy bieganiu znajdziecie na przykład czas aktywności, dystans, średnie i maksymalne tętno, spalone kalorie oraz średnią i najwyższą prędkość.
Uważny czytelnik zauważy, że piszę prędkość, a nie tempo. I nie, to nie pomyłka. Mimo że wszędzie mam ustawione, że chcę używać tempa (min/km), tutaj wyświetla się prędkość. A, umówmy się, to parametr, który żadnego prawdziwego biegacza specjalnie nie interesuje.
I nie, nie ma żadnej opcji, by to zmienić.
W aplikacji znamy to od dawna, teraz Polar przeniósł to bezpośrednio do zegarka. Po zakończeniu aktywności możecie w skali 0–10 podać subiektywny wysiłek (RPE).
Szczerze — u mnie ta opcja w ogóle się nie pojawiła. I naprawdę dokładnie szukałem jej w ustawieniach.

Kolejne pozytywne usprawnienie. W skrótach, czyli w górnej belce, znajdziecie latarkę z czterema poziomami bieli i jednym poziomem czerwieni.
Jedno tylko wydaje mi się dziwne: sterowanie jest sprzeczne z typowymi zasadami obsługi ekranu dotykowego. Przykład — jesteście w menu i po prawej kropkami zaznaczono, w której części jesteście. Chcecie przesunąć się w górę, więc tak jak w telefonie musicie przeciągnąć palcem w dół.
W latarce jest dokładnie odwrotnie. Chcecie zwiększyć intensywność — kropki wyglądają identycznie — ale trzeba przesunąć palcem w górę.
To muszę przyznać — to jest fajne. Gdy macie włączony tryb Nie przeszkadzać, po pierwszym naciśnięciu ekran rozjaśnia się tylko bardzo słabo. Dopiero po drugim kliknięciu normalnie traficie do interfejsu zegarka.
Dla mnie super — nie dostaję oślepiającego błysku w środku nocy ani tuż po przebudzeniu.

Z drobiazgów doszedł jeszcze w zegarku tygodniowy trend natlenienia krwi. Pytanie tylko: dlaczego wyłącznie natlenienie? Czemu nie inne metryki zdrowotne?
Są rzeczy, które były potrzebne, ale powinny pojawić się dawno temu. Alarmy, czas podczas ładowania, niepowtarzające się powiadomienia… Moim zdaniem użytkownicy Polara zasłużyli na to dużo wcześniej, a fińska marka nie działa tu wystarczająco dynamicznie.
Na przykład dodanie trasy GPX bezpośrednio z aplikacji? Wciąż tego nie ma. Powiadomienia nadal płatają figle, a nawet w tym, co poprawiono, znajdziecie mnóstwo błędów.
Nie chcę jednak kończyć negatywnie, bo lubię markę Polar. Ta aktualizacja pokazuje, że Polar jeszcze nie składa broni. Polarze, wydawaj takie aktualizacje częściej, przetestuj je odrobinę lepiej, a wierzę, że znów odnajdziesz swoją moc.
Już teraz krążą informacje, że Polar planuje dużą aktualizację aplikacji. I całkiem szczerze — nie mogę się doczekać. Sam fakt to pokazuje, jak bardzo wciąż wierzę w tę markę. To właśnie to mogłoby ich pchnąć najmocniej do przodu. A może wreszcie pojawi się opcja wgrania trasy prosto z aplikacji, bez konieczności logowania się w przeglądarce.
Źródło zdjęć:
