Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Recenzje | Maurice Lacroix | Męskie | Klasyczne
12.1.2026 | 7 MIN
Aikon to pojęcie. Nie bez powodu jest to najsłynniejsza linia marki Maurice Lacroix – ten design przyciąga mnóstwo uwagi. Zasłużenie? Odpowiedź przyniesie dokładna analiza trzywskazówkowego modelu Maurice Lacroix Aikon AI6008.

Kto mnie zna, ten wie, że nie przepadam za zegarkami o średnicy powyżej 40 mm bez koronki, więc miałem spore uprzedzenia jeszcze zanim recenzowany Aikon o średnicy 42 mm w ogóle do mnie dotarł.
Szczerze? Może powinienem zrewidować swoje zdanie. Zwykle w większych zegarkach przeszkadzają mi proporcje – czyli odstępy między poszczególnymi elementami – które potrafią być ogromne i nieco kiczowate. Dlatego nie przeszkadzają mi średnice powyżej 40 mm w chronografach lub innych, bardziej złożonych zegarkach. Aikon jednak z jakiegoś powodu wygląda harmonijnie, mimo większych rozmiarów. Spójrzmy na detale.

Choć w Aikonach znajdziemy więcej ciekawych elementów, tarcza wydaje mi się niedoceniona, a jednocześnie bardzo interesująca. Ma wręcz magiczny efekt. Złapałem się na tym, że podczas noszenia na zewnątrz lub teraz, pisząc tę recenzję, potrafię się na niej zawiesić na kilka minut – i to wszystko bez jakichkolwiek wspomagaczy.

Samo tło tarczy tworzą drobne piramidki, gęsto ułożone obok siebie, które przy przechylaniu nadgarstka dają bardzo ładne efekty. Nawet w recenzowanej, bardziej zachowawczej wersji (miałem wariant z czarną tarczą) zegarek efektownie prezentuje się zarówno w świetle dziennym, jak i w cieniu, jakby „tańczył” w zależności od kąta patrzenia.
Na krawędzi tarczy znajdziemy aplikowane indeksy; na pozycjach 3, 6, 9 i 12 są one podwójne. Wszystkie mają na całej długości warstwę luminescencji, a miłym zaskoczeniem jest indeks na godzinie 3. Dlaczego? Bo mimo obecności okienka daty, nie tracimy go.

Jest co prawda skrócony, ale wciąż podwójny i z luminescencją. Bardzo to lubię. Tego indeksu niestety brakuje w 39‑milimetrowej wersji z automatycznym mechanizmem. Najbardziej zrównoważone wydają mi się więc mechaniczne chronografy, które mają skrócone indeksy na 3, 6, 9 i 12, dzięki czemu w nocy pozostają symetryczne.

Na tarczy znajdziemy też aplikowane logo z nazwą firmy Maurice Lacroix pod godziną 12, na 6 obowiązkowy napis SWISS MADE, a między indeksem godziny 6 a wskazówkami napis AUTOMATIC. Aikon występuje bowiem zarówno w wersji mechanicznej, jak i kwarcowej, więc ten napis to jeden z wyróżników typu mechanizmu.

29.9.2025
Historia marki Maurice Lacroix – Dlaczego sukces nie wymaga tradycji?
Kolejną wskazówką jest właśnie tarcza z piramidkami — mają ją tylko wersje automatyczne; gładką tarczę bez struktury znajdziemy wyłącznie w wersjach kwarcowych.

Ucieszył mnie też fakt, że okienko daty, gustownie obramowane, jest czarne – w kolorze tarczy. Nie dotyczy to wprawdzie wszystkich wariantów, ale w recenzowanej wersji data optycznie znika i widzę ją tylko wtedy, gdy jej potrzebuję.

Nie mogę zapomnieć o wskazówkach w kształcie mieczy, wypełnionych luminescencją. Zasmucił mnie brak luminescencji na wskazówce sekundowej, ale biorąc pod uwagę sportowo‑elegancki charakter zegarka, jestem w stanie Aikonowi to wybaczyć.

Prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnym elementem Aikona jest koperta, a dokładniej luneta. Dzięki niej Aikona rozpozna z daleka praktycznie każdy.

2.6.2025
Historia designu Genty i modele, na które możesz sobie pozwolić
Luneta jest okrągła i nieruchoma, a przy co drugim indeksie znajdziemy podwójną wypustkę. Nie widzę w tym funkcji użytkowej, ale wizualnie to strzał w dziesiątkę.

Wypustki są polerowane, a reszta lunety szczotkowana, co mocno je podkreśla. Bok lunety jest polerowany, by wizualnie odróżnić się od reszty koperty, która jest szczotkowana.
Koperta ma przyjemnie krótkie, wygięte uszy i ładnie obejmuje nadgarstek. Koronka jest sygnowana i – dla świętego spokoju – zakręcana, więc nikt nie musi się bać, że pod wodą przypadkowo ją wyciągnie i do zegarka dostanie się woda.

Ma to jednak i wady. Zalecam nie dokręcać koronki na siłę, bo można uszkodzić gwint, a zegarek trzeba będzie oddać do zegarmistrza. Zwykle się to nie zdarza, ale jeśli ktoś – jak ja – ma „ręce do ozdoby”, może do tego dojść. Nawiasem mówiąc, choć Aikon nie jest zegarkiem nurkowym, ma wodoszczelność 20 ATM, więc nie bałbym się nawet nurkowania z akwalungiem.
Ostatnim elementem jest dekiel; nie jest klasycznie wkręcany, jak to dziś bywa w większości wodoszczelnych zegarków, lecz przykręcony małymi śrubkami. Drobiazg, ale dla mnie to ładny detal.

Jednocześnie dekiel jest przeszklony szafirowym szkłem, więc Aikon oferuje podgląd mechanicznego werku. Plusem jest to, że mechanizm jest dopracowany i zdobiony, i dobrze się na niego patrzy. Minusem zaś – że na szkle niewiele da się wygrawerować.
Skoro o mechanizmie mowa. Maurice Lacroix oferuje Aikona w sześciu wariantach werku. Automatyczny trzywskazówkowy, kwarcowy trzywskazówkowy, automatyczny chronograf i kwarcowy chronograf. Piąty, „bonusowy” werk to szkieletowany mechaniczny trzywskazówkowy, który jednak nazywa się tak samo jak automatyczny trzywskazówkowy – ML115.

Mechaniczny chronograf to ML112, a kwarcowe to Ronda 515 i Ronda 3540. Na koniec, ale jako największy smaczek, Maurice Lacroix oferuje Aikona także z manufakturowym kalibrem ML331 – to werk częściowo wywodzący się ze starszego ML234, jednak zapożyczający jedynie niektóre elementy konstrukcji; reszta jest rzeczywiście in-house od deski kreślarskiej.

Za in-house uchodzą, choć w rzeczywistości nimi nie są, kalibry ML115 i ML112. ML112 oparto na Valjoux 7750 – to dość powszechny i niezawodny chronograf, sygnowany marką i zdobiony.

ML115 (zastosowany w recenzowanym modelu) to z kolei werk oparty na Sellita SW200-1, bliskim krewniaku ETA 2824‑2. W przypadku ML115 w gruncie rzeczy mamy do czynienia z ozdobioną Sellitą. ML stosuje tu wykończenia takie jak perłowanie, grawerowanie, własny rotor ze znakiem ML i inne obróbki powierzchni.


21.5.2024
Rodzaje wykończenia zegarków – Giloszowanie, sunburst, tapisserie, pasy genewskie i inne
To dość standardowy mechanizm, traktowany jako swego rodzaju wejście do szwajcarskiego zegarmistrzostwa. Co mnie jednak lekko rozczarowało, to klasa regulacji. Aikon nie ma ani certyfikatu COSC, ani pełnej klasy Top, lecz Elaboré z kilkoma elementami klasy Top. Nie jest to żaden dramat, ale przy cenie prawie 60 tysięcy spodziewałbym się przynajmniej kompletnej klasy Top, jeśli nie COSC.

14.6.2024
Chronometry – Czym jest certyfikat COSC i czy jest wart swojej ceny?
Z drugiej strony przeciętny użytkownik zapewne nie będzie się tym przejmował. Deklarowana dokładność takiego werku to od -7 do +20 s/dzień, a najczęściej utrzymuje się w okolicach +5 do +10 s/dzień, co moim zdaniem jest całkowicie w porządku. Zaletą zastosowanej Sellity jest też łatwy, niedrogi i szybki serwis, co czyni Aikona perfekcyjnym zegarkiem „daily”.
Dwa słowa: zapięcie motylkowe. I niestety w Desco von Schulthess Holding AG (czyli właścicielu marki Maurice Lacroix) nie odrobili lekcji jak Swatch Group — znów brakuje mikroregulacji.
Formex ją ma, Christopher Ward ją ma, wiele innych marek też, ale niektórych marek po prostu nie da się przekonać. Z drugiej strony muszę przyznać, że klamra jest piękna, zdobiona z obu stron i przede wszystkim naprawdę solidna. Żeby zatrzasnąć ramiona zapięcia, trzeba użyć całkiem sporo siły, więc wierzę, że zegarek będzie bardzo pewnie trzymał się nadgarstka i nie spadnie. Przyznaję też, że nosiło mi się go bardzo wygodnie przez cały dzień, choć zwykle w ciągu dnia potrafię dopiąć zegarek o całą dziurkę.
A to zapewne zasługa pięcioogniwowej bransolety, która jest naprawdę bardzo wygodna — aż mnie to samego zaskoczyło.

Zegarek jest, jak na mój gust, dość masywny. Koperta ma średnicę 42 mm i wysokość 11 mm, więc zalicza się raczej do średnio‑dużych. Na stalowej bransolecie waży 177 gramów, co czyni go średnio ciężkim egzemplarzem. Maurice Lacroix oferuje więc także tytanową wersję mechanicznego Aikona — zarówno chronograf, jak i trzywskazówkowy.

Trzywskazówkowy ma 119 gramów, co jest moim zdaniem bardzo dobrą masą do noszenia, ale wersje stalowe również były dzięki wygodnej bransolecie komfortowe. Modelu na pasku skórzanym co prawda nie testowałem, ale ogólnie skóra to najbardziej podatny materiał, więc o wygodę zapewne nie ma się co martwić i tutaj.

Warto wspomnieć o systemie szybkiej zmiany zintegrowanej bransolety. Trzeba co prawda kupować wyłącznie oryginalne elementy Maurice Lacroix, ale to już cena za wygodę zintegrowania. Nie można mieć wszystkiego.
Maurice Lacroix Aikon to świetny „daily” zegarek GADA („Go Anywhere, Do Anything”). Najlepiej czuje się jako zegarek wolnoczasowy lub sportowy, ale nie przestraszy się też biura czy kameralnego teatru. Ma bardzo charakterystyczną lunetę i zaskakująco wygodnie się go nosi.
W gronie konkurentów pod względem wyglądu wymieniłbym na pewno Tudor Royal czy Audemars Piguet Royal Oak, ewentualnie Epos Sportive albo Breitling Chronomat, a z tańszych propozycji Citizen Tsuyosa i Tissot PRX.


18.11.2022
Recenzja Citizen Tsuyosa – Odkrycie roku?
Nieco przypominał mi też Edox Delfin, który recenzowałem w tym roku.

2.5.2025
Recenzja Edox Delfin 53021 – TOP letni zegarek do Twojej kolekcji?
Poleciłbym go zwłaszcza panom, którzy lubią zintegrowane bransolety i chcą porządnego Szwajcara, którego rozpozna się z daleka. Mnie nosiło się go bardzo przyjemnie i naprawdę mnie wciągnął, choć początkowo myślałem, że będzie nudny i nie napiszę o nim nawet akapitu. Kupiłbym go? Nie — ale tylko dlatego, że mamy już w domu trzy zegarki ze zintegrowaną bransoletą i kolejnego po prostu nie nosiłbym. Gdybym jednak żadnego nie miał, na pewno trafiłby do ścisłej selekcji i ciężko będzie mi go teraz oddać.
Źródła zdjęć: Hodinky 365, Maurice Lacroix, https://thewatch.ua
Może Cię zainteresować:

28.11.2025
Maurice Lacroix Aikonic Automatic recenzja – Popstar z wyższych sfer

11.12.2024
Galeria zdjęć zegarków sportowych EDOX
