Męskie klasyczneMęskie
Damskie klasyczneDamskie
SmartwatcheSmart
Marki
Inne
Tagi: Recenzje | Xiaomi | Smart
13.2.2026 | 9 MIN
Smartwatch do 600 zł, który nie wygląda tanio ani z zewnątrz, ani „w środku”. Tak najprościej można opisać Xiaomi Watch S4, który poza niską ceną zaskakuje długim czasem pracy na baterii, precyzyjnymi sensorami i uniwersalnym zastosowaniem – i do miasta, i do sportu.

Zanim przejdę do recenzji, opiszę pierwsze wrażenia tuż po założeniu zegarka na nadgarstek. Z jakiego palca Xiaomi wyssało te ceny? Jak to możliwe, że tworzą smartwatch o ekskluzywnym wyglądzie, pakują do niego (dosłownie) mnóstwo funkcji i ustawiają cenę poniżej 600 zł? Ktoś w Chinach ma naprawdę odważne sny, ale my w Europie tylko na tym korzystamy – i ja na pewno nie narzekam.
Xiaomi Watch S4 zwraca uwagę tym, że:
Najbardziej wyrazistym elementem designu Xiaomi Watch S4 jest jego premiumowy wygląd. Gdy zakładasz tani smartwatch, często podświadomie czujesz, że to nie jest segment premium. Wiem, że brzmi to dziwnie i celowo unikam słów takich jak „tandetne”. Przy Watch S4 nie mam takiego wrażenia. Błyszczą tak, że na zewnątrz mam ochotę pilnować ich przed srokami.

Koperta jest aluminiowa, z błyszczącą powłoką PVD i eleganckimi krzywiznami. I całkowicie szczerze… nie mam się do czego przyczepić. Komuś może przeszkadzać dość pękata koperta (ok. 14,15 mm z czujnikiem), ale ja jestem przyzwyczajony do masywniejszych zegarków, więc mi to nie wadziło. Średnica koperty to 47 mm, co uważam za idealny rozmiar dla męskiego zegarka. Mimo premiumowego wyglądu Watch S4 wcale nie są ciężkie – bez paska ważą tylko 44,5 g.

Kolejną zaletą Watch S4 jest to, że w gruncie rzeczy nie kupujesz jednego smartwatcha. W kilka sekund możesz zamienić go w zupełnie inny zegarek dzięki wymiennym lunetom. Szczerze mówiąc nie jestem ich największym fanem – w poprzedniej generacji jedna luneta kosztowała jedną trzecią ceny nowego zegarka.

Jeśli chodzi o parametry techniczne, zegarek ma szkło Gorilla Glass i wodoszczelność 5 ATM.
Wykorzystam trochę to, że recenzja to gatunek publicystyczny, i dam upust emocjom. Watch S4 wyglądają na ręce ładnie, ale tego, kto wymyślił ten pasek, najchętniej spaliłbym na stosie. To oczywiście hiperbola, ale naprawdę nie będzie przesadą stwierdzenie, że tego typu pasek „wsuń koniec pod spód paska” szczerze nie znoszę. Po co zmieniać coś, co działa – i to o wiele lepiej? Tak, mówię o klasycznym pasku, który po prostu dociągam do potrzeb i resztę wsuwam w jedną lub dwie szlufki.

W przeciwieństwie do niego to „ustrojstwo” za każdym razem przytrzaskuje mi skórę i przy zapinaniu muszę brać pod uwagę, że trzeba będzie wsunąć pod spód resztę paska, więc zapinam go luźniej. Da się to oczywiście wyrobić, ale muszę wręcz pamiętać, która dziurka jest właściwa. Do tego jego ułożenie może się różnić w zależności od tego, czy jestem w „zwykłym” trybie, trenuję, czy idę spać. Rozumiem, że Xiaomi chce uzyskać czysty wygląd, ale mam wrażenie, że wymyślił to ktoś, kto nie nosi zegarków.
Szczerze mówiąc, do ekranu AMOLED nie mam żadnych zastrzeżeń. Ma rozdzielczość 466 × 466 pikseli, odświeżanie 60 Hz i średnicę 1,43". Świetne parametry, wygląda pięknie, nie ma o czym mówić.
Za to system operacyjny, bardzo adekwatnie nazwany HyperOS, nie do końca dotrzymuje mu kroku. Przy każdym ruchu czuć lekkie zawahanie systemu, czasem delikatne przycięcia i… właśnie uświadomiłem sobie, że zegarek kosztuje mniej niż 4000 Kč. To nic, system jest w porządku. Odkładając żarty na bok, wolę nieco wolniejszy system z dłuższym czasem pracy niż szybki system z mocno ograniczoną baterią (jak np. WearOS i watchOS).
Co mnie jednak zaskoczyło (pozytywnie), to jasność podświetlenia do 2200 nitów. Dzięki temu zegarek potrafi skompensować nawet bardzo mocne światło słoneczne.
Nawigacja po zegarku jest bardzo intuicyjna. Na ekranie głównym przesunięcie w dół otwiera centrum powiadomień, a w górę – konfigurowalne widżety; domyślnie znajdziesz tu cele ruchowe, tętno, pogodę i sen. Między widżetami możesz poruszać się dotykiem lub koronką. Jej naciśnięcie zawsze wraca do ekranu głównego, a jeśli już na nim jesteś – przenosi do menu. Dolny przycisk otwiera centrum sterowania.
Zacznę od prostego wyliczenia. W zegarku znajdziesz akcelerometr, barometr, żyroskop, kompas, optyczny czujnik tętna i nasycenia krwi tlenem oraz czujnik światła otoczenia.

Muszę zatrzymać się przy czujniku tętna, który zaskoczył mnie swoją dokładnością. Podczas jednego intensywnego biegu praktycznie się nie pogubił i w porównaniu z Polar Verity Sense średnie tętno było identyczne.

Zrzut ekranu z aplikacji Mi Fitness.

Zrzut ekranu z aplikacji Garmin Connect
Chętnie wyeksportowałbym dane i porównał je w jakimś sensownym programie zamiast tych zrzutów, ale aplikacja niestety na to nie pozwala. Uważam jednak, że same zrzuty jasno pokazują, iż ulepszenie algorytmu optycznego czujnika od Xiaomi przyniosło efekty.
Szkoda znów trochę, że Watch S4 nie wspierają pomiaru optycznego co sekundę. Najniższa częstotliwość to jedna minuta, alternatywą jest inteligentny pomiar aktywujący się przy ruchu.
Odbiornik GPS potrafi korzystać z systemów GPS, Galileo, GLONASS i BeiDou.

Xiaomi swego czasu eksperymentowało ze smartwatchami na Wear OS. Są wprawdzie nieco „mądrzejsze” i mają szerokie wsparcie banków dla płatności zbliżeniowych, ale łączyła je jedna zasadnicza wada – bardzo krótki czas pracy.
Największą zaletą HyperOS 2 jest jego niewielki apetyt na energię i w połączeniu z akumulatorem 486 mAh zegarek potrafi działać do 15 dni na jednym ładowaniu. Oczywiście wartość ta zależy od sposobu użytkowania – liczby powiadomień, częstotliwości treningów (i użycia GPS), częstości pomiarów czujników itp.
Istotnym pożeraczem energii jest także tarcza. Ustawiłem animowaną kapibarę i zegarek od razu ostrzegł mnie o jej wysokim zapotrzebowaniu na energię. Najmocniej na baterię wpływa jednak tryb Always-on, gdy ekran w ogóle nie gaśnie – w takim przypadku czas pracy spada do 5 dni.

Spokojnie, oszczędzę wam wyliczania wszystkich 150 trybów sportowych oferowanych przez Xiaomi Watch S4. Choć szeroka lista profili sportowych nie szkodzi, nie wierzę, by ktoś koniecznie potrzebował monitorować puszczanie latawca. Skupię się na tym, co najważniejsze.
Dla poprawnego monitoringu kluczowe są dwie rzeczy – dokładność optycznego czujnika i jakość odbiornika GPS. Pod tym względem Watch S4 wypadają bardzo dobrze.
Dokładność tych sensorów bezpośrednio wpływa na szczegółowość i jakość analizy aktywności. I muszę przyznać, że Xiaomi naprawdę przyłożyło się do wyliczeń w aplikacji Mi Fitness.

Z klasyków Watch S4 oferują tempo, przewyższenie, spalone kalorie i inne dane. Z funkcji zaawansowanych śledzą czas w strefach tętna, obliczanie obciążenia treningowego i efekt treningowy.

13.12.2025
Obciążenie treningowe – co to jest?

17.12.2025
Efekt treningowy – co to jest?
Xiaomi operuje trzema wartościami opisującymi twoją kondycję. Pierwsza to szacunkowe VO2 Max, które po pierwszym biegu pokazało mi 67, co mnie ucieszyło, ale później niestety spadło do mojego standardowego 62. Na tej podstawie wyliczane są prognozy czasów na 5 km, 10 km, półmaraton i maraton.
Kolejna metryka to indeks wydajności biegowej, który bierze pod uwagę sześć czynników i na ich podstawie ocenia twój bieg jednym numerem oraz przypisuje poziom (początkujący, ekspert itd.). Na bazie tych składowych aplikacja potrafi nawet zaproponować konkretny trening. Niespecjalnie jednak rozumiem, czemu poleciła mi dystans maratonu i częstotliwość 4–6 treningów tygodniowo. Mądry z tego nie jestem.
Jeśli chcesz poznać 6 składowych wydajności biegowej: to moc eksplozywna, aerobowa moc eksplozywna, moc beztlenowa, moc tlenowa, zwykła wytrzymałość i maksymalna wytrzymałość.
Nad czym Xiaomi mocno popracowało, to pomiar dynamiki biegu. Poza kadencją i długością kroku Watch S4 potrafią teraz bez akcesoriów zmierzyć także czas kontaktu z podłożem, oscylację pionową i stosunek pionowy.
Zegarek ocenia również twoją regenerację i poziom zmęczenia. Marka wyraźnie poszła do przodu także w obszarze treningów – możesz nie tylko ręcznie ustawić interwały lub AI pacer, ale też skorzystać z gotowych planów biegowych. Całość mocno akcentuje biegaczy, co ma sens, bo wraz z kolarzami stanowią największą grupę docelową smartwatchy.
Podczas użytkowania (poza paskiem) najbardziej irytowało mnie klikanie koronki. Jeśli masz ustawione wygaszanie ekranu, wstrzymywanie treningu potrafi być kłopotliwe. Gdy chcesz wstrzymać trening, a ekran jest wyłączony, pierwsze naciśnięcie koronki tylko go budzi, więc musisz kliknąć ponownie. Gdy ekran świeci, trening zatrzymuje się od razu. Czasem jednak trafisz w moment, w którym ekran właśnie się zapala, przez co trening przypadkowo wstrzymasz i natychmiast wznowisz. Albo klikniesz raz i ekran się tylko podświetli.
Na początek klasyka – Watch S4 w ciągu dnia mierzą kroki, spalone kalorie i tętno. Możesz też włączyć całodzienny pomiar nasycenia krwi tlenem, ale nie polecam, bo mocno obciąża baterię.
Tętno w domyśle mierzone jest automatycznie, ale szczerze – nie zawsze wydaje mi się wiarygodne. Kilka razy zdarzyło się, że chodziłem, wziąłem prysznic, a potem spojrzałem na tętno, które ostatnio zmierzone było 10 minut temu – mimo że byłem w ruchu już od 20 minut i tętno w tym czasie się zmieniało.
Bardzo podoba mi się funkcja Kontrola zdrowia, która w minutę zbiera wszystkie dostępne dane zdrowotne i raportuje, czy wszystko jest w porządku. Jak to u klasyka: „A lekarze nie będą mieli z czego żyć.”
Poza tym zegarek mierzy także poziom stresu, a jeśli jest wysoki, możesz skorzystać z kilku technik ćwiczeń oddechowych.
Monitoring snu obejmuje wszystkie fazy (trzeba jednak aktywować zaawansowany pomiar snu), ocenę w skali 0–100, a to, co Xiaomi ma na wyłączność, to twoje zwierzę snu. Określone nawyki senne odpowiadają różnym zwierzętom i ich zwyczajom (np. koala, rekin itp.).
Ogólnie rzecz biorąc, Xiaomi ma monitoring snu dobrze dopracowany. Aplikacja wręcz edukuje i podpowiada, jak poprawić sen.

Doczekaliśmy się drobnej zmiany w PAI, które teraz nazywa się wynik witalności. Funkcja śledzi aktywności o niskiej, średniej i wysokiej intensywności i wylicza tygodniowy wynik witalności. Dla optymalnego zdrowia powinien oscylować wokół 100.
Jak na swoje ceny Xiaomi wypada świetnie, ale jeśli w czymś naprawdę odstaje od liderów pokroju Apple czy Samsunga, to w wsparciu aplikacji i otwartości systemu. W tym zegarku jesteś zdany na producenta i nie rozszerzysz go o szeroką gamę apek.
Częściowo zamknięty jest też pod kątem wsparcia usług streamingowych i banków. Możesz sterować muzyką z telefonu i wgrać do pamięci własne pliki MP3, ale nie pobierzesz playlist ze streamingu. Płatności zbliżeniowe są ograniczone do kart Mastercard i banków mBank, ČSOB oraz Curve.
Rozmowy możesz prowadzić prosto z nadgarstka i choć Xiaomi chwali się ulepszonymi mikrofonami, szczerze mówiąc, po drugiej stronie nadal brzmi to trochę jak zestaw głośnomówiący w aucie. Widziałem już w smartwatchach takie mikrofony, że nie dało się poznać, iż ktoś nie dzwoni z telefonu. Ale spojrzałem na cenę… Dobrze, rozumiem, jest w porządku.
Trochę rozczarowały mnie aktualizacje i pobieranie tarcz. Instalacja tarczy zajęła mi około 10 minut, aktualizacja ponad godzinę. Było to wyczerpujące i dla mnie, i dla zegarka.
Z typowych funkcji Watch S4 oczywiście obsługują powiadomienia, alarmy, budziki, znajdź telefon i inne.
Poczucie bezpieczeństwa może dać funkcja SOS, która aktywuje się długim naciśnięciem przycisku i wysyła wiadomość do zdefiniowanego kontaktu. To samo dzieje się przy wykryciu upadku.
Jakie są Watch S4 w pigułce? Szczerze – świetne. Za te pieniądze trudno im coś poważnie zarzucić. Błyszczą w monitoringu zdrowia, tak samo w funkcjach sportowych, a jedyne, gdzie trochę odstają, to zamkniętość systemu. To jednak nie problem konkretnego modelu, a całej marki.
Gdy dodam do tego naprawdę udany design, to bardzo uniwersalny i przede wszystkim przystępny cenowo smartwatch, który bez wahania poleciłbym każdemu.
Źródło zdjęć:
